3 książki o kobietach, które musisz przeczytać w 2018!

1


Warto obchodzić rocznicę wywalczenia praw wyborczych przez Polki nie tylko do końca roku, ale także w następnych latach. Nie możemy o tym zwycięstwie zapomnieć, bo przed nami kolejne starcia w niekończącej się walce o równouprawnienie. Dziś zaczynam od języka bojowego, ale nie chce Was namawiać na wstąpienie na barykady – zapraszam Was do lektury feministycznych pozycji obowiązkowych.

Brakująca połowa dziejów

Brakująca połowa dziejów Anny Kowalczyk to książka, na którą czekałam od dawna, chociaż jeszcze do niedawna wcale nie wiedziałam, że na nią czekam. Dopiero w trakcie lektury powoli docierało do mnie, że jest ona odpowiedzią na to wiecznie powtarzające się pytanie osób, które dopiero zainteresowały się feminizmem i szukają czegoś, co się dobrze czyta, ale co wiele wyjaśnia. I taką właśnie książkę na 100-lecie obchodów wywalczenia praw wyborczych  napisała dziennikarka i blogerka znana w internecie jako Boska Matka. Jej książkę, ozdobioną ilustracjami Marty Frej, czyta się jednym tchem, bo chociaż część postaci musi być znana zaawansowanym herstoryczkom, to na pewno kilka z nich pokazała nam dopiero Anna. Cieszę się z tej książki tym bardziej, że znam autorkę i bardzo jej kibicowałam. A Brakującą połowę dziejówśmiało można kupić największym nawet mizoginom w rodzinie, bo nie ma szans, żeby ich tak przedstawiona historia nie poruszyła.

Aleja Włókniarek

Aleja włókniarek Marty Madejskiej również zasługuje na pojawienie się w tym zestawieniu, bo to świetna książka herstoryczna, która uzupełnia kolejną brakującą część naszej historii. Ileż to razy, kiedy przejeżdżałam w Łodzi aleją Włókniarzy, nawet do głowy mi nie przyszło, że tak naprawdę Łódź jest kobietą, bo jej potęgę tworzyły kobiety. To one obsługiwały maszyny tkackie, bo w większości zakładów włókienniczych pracowały głównie kobiety. Jak to się stało, że tak szybko wyparowały ze zbiorowej świadomości? Kim były pierwsze robotnice pracujące w fabrykach? Dlaczego kusiło je szybko powstające miasto w centrum Polski? Co oferowała im najcięższa nawet praca przy krosnach, czego nie zaznałyby na rodzinnej wsi? Przede wszystkim wolność, niezależność i pieniądze – być może marne, ale własne. Pozwalające zarobić na swoje utrzymanie i wyjść za mąż. Dające nadzieję na poprawę losu. Madejska snuje swoją opowieść o Łodzi w fascynujący sposób, wyszukuje świadkinie, opisuje zdjęcia, na nowo tka herstorię tego miasta. Przypomina także kobiece protesty, w tym jeden z największych w Polsce protest kobiet z wózkami – „Marsz głodowy”. Warto czytać Aleję włókniarek,żeby wiedzieć, że mamy od kogo czerpać, że kobiety w Polsce mają wciąż jeszcze tyle białych plam do uzupełnienia na mapie swojej własnej historii.

Służące do wszystkiego

Służące do wszystkiego Joanny Kuciel-Frydryszak to także książka warta uwagi w to nasze święto, które same sobie wywalczyłyśmy i same sobie obchodzimy. Opowieść o Kaśkach, Maryśkach, kobietach i dziewczętach, których życie zależało od dobrych referencji i tego, czy trafią do rodziny dobrej i sprawiedliwej, czy do familii katów. Szły na służbę jako młodziutkie dziewczęta, które nie miały specjalnie innego wyboru drogi życiowej, a często to swoje młode życie spędzały nie z własną, ale z cudzą rodziną. To książka oddająca głos służącym, które jeszcze w ubiegłym wieku wcale nie były postaciami z powieści. Trudno nam dziś uwierzyć, że ten zawód był kiedyś tak powszechny i tak normalny, bo każdy ceniący się dom musiał mieć gosposię do prania, sprzątania, gotowania, czyli do wszystkiego. Teraz z pewnym zdziwieniem czytałam tę pozycję, zastanawiając się, jak naprawdę wyglądało życie siostry mojej prababci, która pełniła służbę na podupadającym już dworze Krasińskich. Wiem tylko, że na pewno opowiadała o tym jak o innym świecie, ale czy jej własne życie było usłane różami? Wątpię. To książka napisana po to, by poświęcić się rozmyślaniom o naszych własnych korzeniach, bo mimo opowieści na lekcji historii, że aż tyle w Polsce było szlachty, jednak w większości jesteśmy potomkami chłopów, służących, robotników i robotnic. Warto wiedzieć jak najwięcej o ich świecie. Ich marzeniach, pragnieniach i smutkach. Kuciel-Frydryszak daje nam posmakować tego świata w Służacych do wszystkiego.

 

Jeśli się Wam spodobały moje rekomendacje, to możecie je kupić przez linki afiliacyjne umieszczone w akapitach powyżej. Z każdego zakupionego koszyka trafi na moje konto drobna kwota, którą przeznaczę na dalszy rozwój bloga. Nie mam współprac komercyjnych i opłacam wszystkie wydatki związane z Lady Pasztet sama, ale jeśli cenisz moją pracę, to możesz w ten sposób wesprzeć tego bloga. Będzie mi ogromnie miło. Jeśli nie planujecie zakupów, a odczuwacie potrzebę wsparcia tego, co robię na blogu oraz w moich kanałach social media (czyli szerzenia feministycznej propagandy!), to możecie postawić mi kawę. To także rozgrzeje moje serce i pozwoli na zakup jeszcze większej ilości książek do recenzji.

Dziękuję!

 

Książkę Anny Kowalczyk otrzymałam od Wydawnictwa WAB.

Książkę Marty Madejskiej otrzymałam od Wydawnictwa Czarne.

Zdjęcia ilustrujące wpis pochodzą z filmu „Siłaczki” Marty Dzido oraz Piotra Śliwowskiego – są na oficjalnym profilu filmu.

Korektę zrobił niezastąpiony Artur Jachacy.

Katarzyna Barczyk
vel LADY PASZTET