Dlaczego wciąż potrzebny nam feminizm?

2


Byłoby super, gdyby feminizm nie był nam potrzebny.

Po świecie biegałyby wtedy różowe, puchate jednorożce, które jadłyby watę cukrową w barwach tęczy, a pozostałą część świata zamieszkiwałyby słodkie kotki, pandy lub zezowate oposy o śmiesznych imionach. Takiego świata nie ma i nigdy nie będzie. Dlatego potrzebujemy feminizmu! Potrzebujemy go do wielu prostych w istocie rzeczy spraw.

Do tego, żeby wiedzieć, gdzie mamy granice. Niektórzy rodzą się lub są wychowywani w taki sposób, że doskonale zdają sobie sprawę z własnych granic – zarówno tych cielesnych, jak i psychicznych. Wiedzą błyskawicznie, kiedy coś im odpowiada, a kiedy nie i co mogą z tym zrobić. Ja niestety nie jestem tym przypadkiem. Może Ty też nie. Zajęło mi lata dowiedzenie się, w jakich sytuacjach jak zareagować i co zrobić, abym to ja czuła się komfortowo. To wymaga pracy, a tej pracy uczy feminizm. Zarówno w lekturach, jak i dzięki praktyce, jaką jest WenDo. Mamy prawo nie zawsze mieć rozpoznane granice, ale jeśli będziemy się o nich uczyć, to wtedy na pewno będzie łatwiej je zdefiniować i móc zdecydowanie odpowiedzieć, co jest dla nas dopuszczalne, a czego nie będziemy tolerować.

Feminizm wytknie Ci błędy

Feminizm służy również do tego, aby rozpoznawać swoje błędy. To nie jest tak, że kiedy stajesz się feministką, czyli mówisz głośno, że uważasz, że kobiety i mężczyźni powinni mieć równe prawa i nikogo nie powinna dotykać dyskryminacja ze względu na płeć, nagle spływa na ciebie mądrość całego świata i już nie popełniasz błędów. Byłoby fajnie, ale to tak nie działa. Zdarza się, że feministki i feminiści popełniają błędy lub mówią rzeczy, z którymi nie możemy się zgodzić. Nie oceniajmy osób, oceniajmy słowa, zachowania i poglądy. Wyciągajmy z nich wnioski. Ja często, kiedy popełnię gafę, a zdarza mi się od czasu do czasu dostać po łapach czy to od bliskich, czy od przyjaciół, najpierw oczywiście się gniewam i zaprzeczam, ale potem poddaję to głębokiej refleksji i obiecuję sobie, że będę się starać. Bardziej niż do tej pory. Chcę zrozumieć, gdzie popełniłam błąd i dlaczego coś zostało źle odebrane przez innych.

Feminizm to praca

Bo bycie feministką i feministą to praca. Nie tylko nad innymi, ale przede wszystkim nad sobą. Nasze postawy i przekonania najtrudniej zmieniać, najciężej się jest nam samym przyznać do błędów, ale to jest konieczne. Feminizm jest pewną postawą, dzięki której dążymy do mniej więcej wspólnego celu, ale nigdy nie będzie tak, że odhaczymy go z checklisty i pójdziemy sobie dalej.

Feminizm to prawo

Dlatego potrzeba nam nie tylko analizy własnych zachowań i wyciągania wniosków, ale także instrumentów politycznych i prawnych, które tę równość będą gwarantować. I nawet kiedy będziemy mieć już najbardziej idealne prawo na świecie, wciąż będą zdarzać się wypadki, kiedy ta równość będzie zagrożona. Prawo, nawet najdoskonalsze, wciąż jest łamane. W związku z tym feminizm zawsze będzie nam potrzebny. Tak, wielkie zmiany zostały wywalczone: za rok będziemy obchodzić sto lat praw wyborczych dla kobiet w Polsce, ale czy to oznacza, że mamy odpuścić brak szerokiej reprezentacji kobiet w polityce czy biznesie? Wciąż na wdrożenie czekają przepisy z Konwencji Stambulskiej, obligującej państwo do jak najlepszej pomocy osobom, które doświadczyły przemocy ze względu na płeć.

Feminizmu potrzebujemy dla innych

Byłoby fajnie, gdyby można było tak po prostu rozwiązać wszystkie problemy świata i zająć się czymś przyjemniejszym, ale tak nie jest i nie będzie. Dlatego musimy być czujne, uważne i zawsze mówić „sprawdzam”, bo jak pokazują ostatnie lata, wszystko to, co z takim trudem wywalczono, może nam zostać odebrane w jednej chwili. Jakieś wątpliwości, czy rzeczywiście wciąż potrzebujemy feminizmu? Ja nie mam żadnych.

Jest jeszcze jedna rzecz, tak na marginesie, bo dopisuję ją dziś po lekturze tekstu, w którym autorka stwierdza, że nie ma na feminizm czasu. Że feminizm ją wkurza, bo ona nie doświadczyła seksizmu, a więc jak zwykle wszyscy dookoła przesadzają. Z tekstu wieje dystansem. Feminizmu potrzebujemy nie dla siebie, ale dla innych. Nie wszystkie jesteśmy super wyedukowane, spełnione, zadowolone z własnej pracy czy też wyborów, jakich dokonałyśmy. Bardzo wiele kobiet nie może sobie pozwolić na luksusowe rozważania, co by chciały, bo skupiają się na tym, co leży w zasięgu ich możliwości. Dlatego mówienie, że feminizm nie ma sensu uważam, za akt samolubny. Ja nie potrzebuję, to Wy też nie i na miłość boską spryskajcie się dystansem. Gdyby stosowały dystans nasze przodkinie to nie byłoby ani praw wyborczych ani większych płac dla robotnic. Autorka pisze, że mało czyta i może tutaj leży klucz. Czytajmy o feminizmie, a dowiemy się dlaczego wciąż jest nam potrzebny.

 

Korekta: Artur Jachacy

 

 

Katarzyna Barczyk
vel LADY PASZTET