Frajda od Marty Dzido

4


Marta Dzido dała nam Frajdę, czyli bezpretensjonalną książkę o miłości, która niektórym się już przytrafiła, a innym być może jeszcze przytrafi. O miłości majowej, burzliwej, cielesnej. O związku bez przyszłości, w który i tak się brnie, bo jest jak uzależnienie. Ta książka wzrusza i podnieca, pozwala wyobraźni na wycieczki do krainy beztroskiej frajdy.

List zamknięty w butelce

To chyba pierwsza z książek, jakie dane mi było przeczytać, która tak bardzo zagrała na moich wspomnieniach. Tych już lekko przykurzonych, ale wciąż jeszcze kolorowych, i tych całkiem świeżych, takich z samego początku randkowania. Oto znalazłam się dzięki Marcie w świecie własnych wspomnień, w których królują przede wszystkim słowa, a więc listy, wyznania, karteczki przekazywane z rąk do rąk. I tak jak w jej książce mamy do czynienia z dwójką zakochanych, którzy przesyłają sobie wiadomości, tak każda osoba, która gdzieś tam trzyma zakamuflowane pożółkłe kartki ze słowami skierowanymi tylko do niej i do nikogo innego, poczuje wzruszenie, czytając Frajdę.

Książka, która obudzi w Tobie dawno zapomniane miłosne przeboje

Czytając najnowszą książkę Marty Dzido, zagłębiamy się w świat czułych wyznań, takich, które po latach mają troszkę wytłumaczyć i usprawiedliwić pewne wybory, których nie da się już zmienić. Para zakochanych może tylko wspominać, przywoływać dane momenty, kto co pamięta lepiej i z jakiej perspektywy. To tworzy ich miłosną przestrzeń, niczym siatkę wzajemnych powiązań, nawoływań po latach, które brzmią: „A pamiętasz?”.

Pożądanie, które kwitnie na papierze

Frajda to także książka o seksie, o tym, że seks jest właśnie tym – frajdą, przyjemnością, sposobem na doświadczanie świata. Częścią świata, dzięki której miłość jest bardziej odczuwalna. Autorce udało się opisać piękny seks, bez banałów, bez żadnych skręcających wnętrzności opisów. Cała Frajdato poetycki majstersztyk, który brzmi tak, jak bardzo zdolnie operujący słowem ludzie cały czas wyznawali sobie miłość. Przepiękna książka „korespondencyjna”, w której wymiana listów jest czasem jak czuły dotyk, a niekiedy niczym bokserski cios. I w której mimo upływu lat okazuje się, że w każdym z nas obudzi inne wspomnienie naszej głęboko ukrytej, czasami zepchniętej na sam dół umysłu, niespodziewanej frajdy, którą z kimś kiedyś mieliśmy.

Albo mamy ją właśnie teraz.

Frajda dla Was

Dzięki uprzejmości Korporacji Ha!art mam dla Was egzemplarz Frajdy, który można wygrać w konkursie na moim blogu. Wystarczy opisać swoją największą frajdę w komentarzu pod tekstem, a ja 7 dni później wyłonię zwycięzcę lub zwyciężczynię na live na moim fanpage’u na Facebooku (dlatego warto polajkować Paszteta, żeby nie przegapić!).

 

Korekta: Artur Jachacy

Katarzyna Barczyk
vel LADY PASZTET