„Jak zjeść dziada na śniadanie?” Pasztetowy Poradnik Radzenia sobie z Dziadami

10


Dostałam ostatnio pytanie, na które pokolenia kobiet szukają odpowiedzi. Brzmi ono: jak sobie radzić ze starymi dziadami w biznesie, którzy uwielbiają świńskie dowcipy?

Przyznam, że nie jest to temat łatwy. Bardzo chciałabym mieć jedną uniwersalną odpowiedź, ale takiej nie posiadam. Za to od lat obserwuję, podpatruję i czasem nawet wdrażam różne strategie, które mogą w takiej sytuacji pomóc. Świat pełen jest mężczyzn uroczych i zabawnych, którzy nie przekraczają ani naszych granic, ani granic przyjętych w relacjach biznesowych, ani granic dobrego smaku. Są jednak wyjątki i specjalnie na tę okazję przygotowałam trzy rady.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą chciałabym zaznaczyć: dziad nie ma ani płci ani wieku, chociaż częściej zdarza się, że dziad jest mężczyzną. Opisany w tym wpisie dziad nie ma na celu nikogo obrażać, tylko pokazać pewne sytuacje, w których kobiety w różnych sferach życia muszą sobie z takim oto niby nie groźnym, rubasznym dziadowaniem radzić.

Rada pierwsza: nie uśmiechaj się

Z niewiadomych przyczyn uznano, że skoro kobieta się uśmiecha, to się zgadza, i że, co gorsza, wszystko się jej podoba. Spróbujcie się przez jeden dzień nie uśmiechać, a wszyscy nagle zaczną pytać o to, jak zdrowie, mąż, kot lub roślina. Staniecie się nagle niewygodnymi istotami, do których świat stracił instrukcję obsługi. Też się kiedyś uśmiechałam na różnych spotkaniach z grzeczności. Wydawało mi się, że ktoś tę moją grzeczność doceni i uzna za dobrą walutę. Im dalej w las, tym rzadziej się uśmiecham, bo, niestety, uśmiech powoduje, że Pan Zabawny się nakręca, poza tym w naszej kulturze uśmiech to akceptacja. Kiedy pojawia się głupi, niestosowny żart, najlepiej jest milcząco go przyjąć i okazać wielkie zdziwienie: gdzie tutaj wydarzyło się coś zabawnego? Czasem pomaga prośba o wytłumaczenie tej przezabawnej puenty. Tak, istnieje ryzyko, że ktoś uzna Cię za głupią, której trzeba tłumaczyć żart. Ale drugi raz go nie opowie.

Rada druga: z entuzjazmem dopytuj

Mam taką koleżankę, królową stalowego spojrzenia, która jest bardzo ironiczna w swoim sposobie bycia. Biada temu, kto tego nie zauważy. Jej strategia polega na czymś kompletnie odwrotnym niż w radzie pierwszej: ona entuzjastycznie dopytuje, ponagla, prosi o wyjaśnienie, mówi całe rzesze „aha”, „powiedz coś więcej”, „ale jak?” i to powoduje, że część Panów Przyjemniaczków odpada. Czasem wyczuwają jej ironię w tym „no powiedz więcej, nie daj się prosić!” i wtedy wycofują się rakiem. Jeśli nie skumają ironii, cóż… zostają rzuceni na pożarcie świadkom zdarzenia, którzy mają bekę.

Rada trzecia: protest i odwołanie się do reguł

Jeśli żarciki, takie, że wiecie, heheheh, pojawiają się w trakcie ważnych biznesowych spotkań, to chyba warto zaznaczyć, że jednak jesteśmy nie na piwie, ale w pracy. Może warto pogadać z kimś, kto jest naszym przełożonym/przełożoną i powiedzieć mu o dyskomforcie. Wtedy on/ona powinni zareagować. Jeśli tak jak ja, niestety, sama musisz dźwignąć tę sytuację, to polecam stanowcze powtarzanie, aż do znudzenia, że to nie czas, nie miejsce, że ktoś może poczuć się urażony, mamy tutaj takie reguły, że nie opowiadamy dowcipów. I tak w kółko. Za którymś razem musi zadziałać!

Whatever works

Niestety, tego w życiu nie uczą i musimy same się nauczyć, jak reagować na takie sytuacje, bo raczej nie znikną one z biznesu za naszego życia. Wszystko zależy z jakim typem „dziada” mamy do czynienia, ale ja regularnie zauważam, że to są raczej mężczyźni, z którymi się wszyscy dookoła zgadzają. Jak wielkie jest ich zdziwienie, kiedy ktoś w końcu reaguje i się na coś nie zgadza. Czasami będzie to pyskówka, innym razem tzw. burak na twarzy, ale na pewno jakiś rodzaj szoku pojawi się na obliczu. Po prostu to są tacy „duzi chłopcy”, którym już od dawna nikt nie zwracał uwagi, więc wg nich zachowują się zawsze poprawnie. Czy to będzie sauna, salon samochodowy, spotkanie biznesowe czy kolacja z klientem to czasem postawienie granicy wywoła szok, potem niezgodę, być może nie będzie już miło, ale za to może pojawi się szacunek i ostrożność.

Dużo się w tej kwestii zmienia, chociaż wciąż spotykam całujących rączki panów, przekonanych o tym, że kobiety są kimś w rodzaju trofeum spotykanego w pracy, ale to już powoli rzadkość. Brakuje mi nauki tego, żeby sobie wzajemnie nie przerywać w trakcie spotkania. To są rzeczy, które oczywiście da się wypracować jeśli tylko ktoś chce się uczyć. Często jednak takich chęci brak. I wtedy trzeba mieć swój sposób na dziada!

 

Korekta: Artur Jachacy

Katarzyna Barczyk
vel LADY PASZTET