Lektury o lekkim zabarwieniu feministycznym

, , , , , ,

Czuję, że zawodzę Was jako dostarczycielka feministycznego contentu. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie oprócz tego, że jak zwykle pracy jest dużo, a czas się specjalnie nie rozciąga. A jednak przychodzi niedziela, świeci piękne słońce i jest szansa, że wypiję jedną z nielicznych ciepłych kaw w tym tygodniu. Postanowiłam pomysł na dzisiejszy wpis z zaczerpnąć z prośby od jednego z czytających Lady Pasztet, który napisał do mnie na Facebooku z prośbą o rekomendację Lektur Dla Początkujących Feministek i Feministów. Zbliżają się święta, a książka to zawsze dobry prezent, niezależnie od tego jak banalne jest to rozwiązanie. Książkę się kocha lub nienawidzi, zabiera w podróż albo do wanny i jest to przedmiot, który się prawie nigdy nie zużywa. Przed Wami krótka lista prezentów książkowych o całkiem mocnym zabarwieniu feministycznym.

  1. Hot Feminist. Modern Feminism With Style Without Judgment, Polly Vernon, 2015.

Oto wspaniały prezent dla każdej feministki, która włada językiem angielskim na poziomie średniozaawansowanym. Książka jest napisana prostym językiem, część słówek zawsze można sprawdzić, a lektura jest tak pyszna, że warta wysiłku. Oto Polly Vernon zebrała w jednej pozycji wiele kwestii, nad którymi zastanawia się niejedna współczesna feministka: czy golenie nóg to upadek moralny dla feministki? A co jeśli chcę wyglądać seksownie, a jestem feministką? Czy bycie w relacji damsko-męskiej to pole walki oraz poligon do sprawdzania tego, Jak Bardzo Jestem Feministką? Jest to książka o wielu aspektach codzienności, o stawaniu się kobietą i feministką, o odpowiedziach na pytania na temat dzieci, kariery i o tym, co nas w zastanawia w kontekście naszego codziennego życia, które nieustannie zderza się z pytaniem: Czy jestem dobrą feministką? Poświęcę tej książce jeszcze więcej miejsca, ale teraz nie ma na to czasu. Polecam samemu sprawdzić, co tam ta Polly wypisuje. P.S. To jest bardzo zabawna książka.Hot Feminist, Polly Vernon

  1. Teoria King Konga, Virginie Despentes, 2015. Jestem dumna z tej książki, bo dzięki naszym wpłatom udało się ją wydać po polsku. To zbiór wkurzonych, złych, niepokornych esejów, których autorka mówi wyraźnie: już coś tam osiągnęłyśmy, ale wciąż nie dość. To brawurowa krytyka patriarchalnego społeczeństwa oraz jego „funkcji kontrolnych”, które służą do sprawowania władzy nad kobietami. A jednak mimo furii, która się wylewa z tej małej książeczki jest tam kilka zabawnych, rozbrajających fragmentów. Pióro Despentes jest tak dosadne i mocne, że co drugi akapit chciałoby się przerobić na feministyczną makatkę lub internetowy mem. Pełna siły i gniewu książka, do której się wraca, bo są tam wciąż nie schodzące z feministycznej agendy tematy: przemoc seksualna, kontrola nad własną podłością, pornografia, seksizm czy prostytucja.Teoria King Konga, Virignie Despentes
  1. Paradosk macho, Jackson Katz, 2012. To lektura obowiązkowa, książka znana i od trzech lat obecna na półkach w księgarniach. Ciekawa to lektura, bo chociaż trudno się nie zgodzić z wnioskami, które Katz przedstawia i którego bardzo lubię, jako mówcę to jednak znajduję pewną trudność w czytaniu tej książki. Chodzi mi wyłącznie o ten amerykański styl narracji pełnej detali i anegdot. Męczyło mnie to w trakcie czytania, sama nie wiem dlaczego. Podobnie miałam podczas czytania „Mitu urody” Naomi Wolf i nic na to nie poradzę. Natomiast to super lektura zwłaszcza dla mężczyzn, którzy chcieliby się w problematykę przemocy wobec kobiet zagłębić i dowiedzieć więcej o mechanizmach, które ją tworzą, a które biorą się ze sposobu wychowywania chłopców jak i dziewczynek.Paradoks Macho, Jackson Katz
  1. Żywe lalki. Powrót seksizmu, Natasha Walter, 2012. Książka również sprzed trzech lat, która powstała z ogromnego zdziwienia faktem, iż to co wydawało się raz na zawsze wywalczone wraz z trzecią falą feminizmu, czyli możliwość dokonywania własnych wyborów, prawo do samostanowienia, równouprawnienie, została nagle przejęta przez społeczeństwo, opakowana w wizję „nowej kobiecości” i sprzedane nam jako kolejna wersja zniewolenia. Tym razem polegającego na tym, aby być perfekcyjną kobietą, kochanką, matką, żoną i to na dodatek najbardziej skoncentrowaną na swoim wyglądzie. Książka o tym, iż nasz wygląd znaczy coraz więcej i może być przepustką do otwierania każdych drzwi, jeśli tylko wpasujemy się w obowiązujący kanon. Zdecydowanie się nie zdezaktualizowała ta pozycja.Żywe lalki, Natasha Walter
  1. O Gender i innych potworach, Magdalena Środa, 2014. Zwinęłam tę książeczkę bardzo małej, fajnej i mądrej dziewczynce i z przyjemnością przejrzałam. Żałuję, że sama takiej nie miałam. To lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy boją się Gender i nie wiedzą jak kształtują się nasze role społeczne w zależności od płci i jak można te role kontestować zadając pytania. Bardzo sympatyczna książeczka dla małych i dużych.O Gender i innych potworach, Magdalena Środa

Wybrałam tylko pięć, bo oczywiście jest takich książek o wiele, wiele więcej. Wręcz nie nadążam z lekturą wszystkiego, co chciałabym przeczytać i smuci mnie ogromnie ten fakt. Jeśli macie coś czego Wam brakuje na tej krótkiej liście to koniecznie dajcie znać. Trzymajmy kciuki za to, że w 2016 będzie więcej czasu na czytanie!

4 komentarze do “Lektury o lekkim zabarwieniu feministycznym”

  1. Dokąd sięgam pamięcią, zawsze uwielbiałem lektury o lekkim – a nawet „ciężkim” 😉 – zabarwieniu feministycznym.
    W ogóle cenię książki „z pazurem”, wbijające szpile w zastane schematy, pokazujące, jak wiele jest ukrytych założeń pod pozorem oczywistości czy naturalności różnych zjawisk. Akurat feminizm nadaje się do tego świetnie.

    1. Jak lubisz lektury z pazurem to bardzo polecam „Hot Feminist” – świetnie się czyta! 🙂

Dodaj komentarz