Mistyka kobiecego biznesu (oczywiście mało płatnego)

8


Niepotrzebnie odczytałam wiadomość od koleżanki. Ale zaciekawił mnie jej komentarz to odpaliłam i teraz sama siebie przeklinam. Miało być spokojne popołudnie. Lektura, kawa, spacer do lasu.

A teraz wszystko czego pragnę to oczu kąpiel.

Bo ja może zacznę tak: nie widzę w kobietach jakiejś specjalnej eteryczności, mistycyzmu oraz nie wierzę, że mają jakieś specjalne kosmiczne predyspozycje np. do opieki. Przykro mi to stwierdzać, ale myślę, że żyjemy w sprytnym systemie, który zazwyczaj spycha na kobiety opiekę i w większości wiele z nas myśli sobie po jakimś czasie „Ok, jestem w tym dobra i tylko ja mogę to robić.” W każdym razie mistyka jako taka w ogóle do mnie nie przemawia, a tym bardziej się krzywię kiedy okazuje się, że są biznesy kobiece i niekobiece. Zawsze mnie fascynuje, że te kobiece to jednak są jakoś mniej płatne.

Koleżanka rzuciła linkiem do artykułu, który omawia kobiecy biznes i teraz zanim się zacznie jatka: nie twierdzę, że jakakolwiek z propozycji jest niepotrzebna. Każda aktywność jest ważna i nic mnie tak nie ucieszyło, jak to, że blogerki i blogerzy na Blog Forum Gdańsk, miejscu gdzie raczej mówi się o milionach złotych moment, że tam wyróżniono za zaangażowanie i pracę Hajfię, która pisze i aktywnie działa na rzecz karmienia piersią.

Malutkie damskie rączki

Ale kiedy czytam, że w propozycjach na kobiecy biznes znajduje się między innymi szydełkowanie, układanie kwiatów, kocia kawiarnia, mobilny salon fryzjerski to myślę, że to dla mnie śmierdzi stereotypem. Delikatne kobiece rączki nie nadają się do naprawy silników, jeno do głaskania kotków w kociej kawiarni. I tak, pieczenie ciast to ogromny talent, ale czy jest jeszcze jakaś inna opcja na karierę zawodową poza kuchnią? To co widzę na tej liście to wszystko tematy krążące wokół opieki (przedszkole, klub malucha, swatka) czy bycia piękną (kosmetyczki, wizażystki, stylistka) i tak się zastanawiam czy bycie programistką ujmuje kobiecie kobiecości?

Był jeden punkt, przy którym lekko drgnęło mi oko, bo nawiązywał do najstarszego zawodu świata tymi oto słowy: Biznes stary jak świat, ale też nieustannie potrzebny. I już myślałam, że będzie o prostytucji. Ale nie, to zapotrzebowanie na układanie bukietów niezmienia się przez wieki!

Zawody niemęskie

I naprawdę wierzcie mi, że ja każdy z tych zawodów bardzo szanuję. Uwielbiam korzystać z ich usług, bo są profesjonalistkami w każdym calu, ale nie dlatego, że posiadają mistyczną kobiecość. To lata ciężkiej pracy, nauki i doświadczenia robią z wizażystki artystkę a z kosmetyczki mogą uczynić kogoś, kto czasem doradzi lepiej niż dermatolog czy dermatolożka. Układanie bukietów to zadanie również dla panów, o czym wiedzą Ci co kiedykolwiek widzieli kwiaty od „Kwiaty i miód” a niejeden fryzjer płci męskiej jest mistrzem cięcia. W każdym razie to nie kwestia płci powinna być pierwszym impulsem do założenia biznesu. Bo co wtedy, kiedy bardziej kręci Cię naprawianie rzeczy, rzeźbienie w drewnie czy bycie inżynierką?

Kiedy skończymy z tymi stereotypami? Z tej listy trudno mi sobie wyobrazić doulę płci męskiej, ale wcale to nie jest niemożliwe. I czy na miłość bogini wszystko zawsze musi dostosować do płci? A co z chłopcami, którzy marzą o biznesie ślubnym? Co z tymi, którzy chcą szydełkować i robić biżuterię? To wtedy będą już niemęskie biznesy?

Zrobienie kariery mężczyźnie niczego nie odbiera. Wręcz potwierdza jego fajność. Kobieta musi uważać, żeby nie przesadzić, nie przeholować z tym sukcesem, bo momentalnie straci kobiecość, a więc coś co czyni ją atrakcyjną także dla rynku pracy. Dlatego lepiej jakby się trzymała bukietów, a nie giełdy.

 

Tekst bez korekty, pisany i wrzucony na gorąco.

Katarzyna Barczyk
vel LADY PASZTET