Pasztetowy Miks Sieciowy vol. 7 – Bulimia, oszustki, staniki i Projekt Lady

4


PMS po przerwie

Trudno mi wrócić do pisania po dłuższej przerwie. Mam w głowie pomysły na nowe teksty, gdzieś tlą się na brzegach notatnika, ale jeszcze nie są gotowe na spotkanie z szerszą publicznością. Pocieszam się, że nadejdzie ten moment, kiedy je spiszę i da mi to wielką radość. Póki co dzielę się ważnymi dla mnie tekstami, które w tym tygodniu na pewno coś Wam w środku przestawią, zainspirują Was lub wbiją w fotel.

Cześć Bulimio

Na początek najmocniejszy z tekstów, bo jak zaczynać, to od trzęsienia ziemi. Myślę, że nie ma wśród nas kobiety (a może i mężczyzny), która czytając ten tekst, nie czułaby się obnażona. Ten tekst jest i o mnie, chociaż ja nigdy nie przebiegłam ultramaratonu. Znam te mechanizmy z własnej głowy, bo tak łatwo w nie wpaść, jak w koleiny. Nie wiem, ile z Was śledzi mojego instagrama, ale zamieściłam tam ostatnio swoje zdjęcie bez filtra, za to pełne hiszpańskiego słońca. Na zdjęciu widać mój cellulit, którego się ogromnie wstydzę. A przynajmniej kiedyś się bardzo wstydziłam. Nie nosiłam szortów, nawet do biegania, ani krótkich spódnic, a bikini bardzo rzadko. Zawsze sobie czegoś odmawiałam, zawsze byłam na diecie, do której się przyznawałam lub nie. Od jakiegoś czasu jest mi trochę lżej, bo sama siebie już nie kontroluję ani w kwestii ubrań, ani jedzenia. Jestem bardzo wdzięczna mojej Mamie, bo ona się nigdy nie odchudzała, zawsze kochała makaron i dopiero teraz widzę, jakie to było ważne. Że na siebie nie narzekała i się nie krytykowała. Chciałabym być taka jak ona. I o tym jest ten tekst, o wracaniu do równowagi. O tym, że można wejść do cukierni i kupić dla swoich przyjaciół jagodzianki z bitą śmietaną, a sobie taką bez bitej, żeby było mniej grzesznie. A potem przy kasie walnąć się w czoło i jednak sobie też kupić tę ze śmietaną. To dla mnie bardzo ważny tekst. Czytajcie i powiedzcie „Cześć!” swoim zaburzeniom odżywiania.

5 mitów o złotych poradach

Kolejny tekst o ciele i o tym, że każde ciało rządzi się swoimi prawami, a nasze porady generalnie trzeba zatrzymać dla siebie. Galant Lala to świetny blog dziewczyny plus size, która oczarowała mnie swoimi zdjęciami, wspaniałymi tekstami i mądrością. Potrzeba nam więcej takich osób w internecie. Chociaż co do kosmetyków azjatyckich to mam zupełnie inne spostrzeżenia!

Olej stanik radzi Nat

Lato trwa i mimo że jego forma jest szczątkowa, to tematy cielesne dominują. Z przyjemnością dzielę się tekstem kochanej Nat – tym razem o nienoszeniu stanika. Także jestem w drużynie #freethenipple i pierwsze co robię w domu, to zdejmuję stanik, a w weekendy w ogóle nie zawracam sobie nim głowy. Nie mam dużego biustu, a mimo miłości do pięknej bielizny czuję się lepiej bez niej. Jeśli bliskie są Wam i takie rozważania, to z pewnością odnajdziecie się w tym tekście. Na końcu są wskazówki, jak przeprowadzić eksperyment. Myślę, że warto!

Syndrom oszustki, czyli coś co zna każda z nas

Przełożona Cię pochwaliła? Koleżanka z pracy jest pod wrażeniem Twojego projektu? Twój partner lub partnerka uwielbia Cię słuchać, a Ty mimo wszystko czujesz się jak oszustka? Jaskółczarnia rozpracowała ten temat w swoim wpisie, który bardzo Wam polecam. Ja sama ostatnio przyłapałam się na tym, że choć złożyłam dwa wnioski o unijnie projekty – znalazłam, zaaplikowałam i odbyłam rozmowę kwalifikacyjną – to gdy mój brat szczerze i entuzjastycznie mnie chwalił i gratulował, ja od razu powiedziałam: „No tak, tak, ale w końcu bez przesady, przecież mi pomagałeś”. W związku z tym apeluję i do samej siebie, abym częściej myślała o sobie jak o ekspertce i nie czuła się jak oszustka. Bo nią nie jestem i Ty na pewno też nie.

Czy kobiety mogą nosić spodnie i co z tego wynika

Kolejny tekst podrzuciła mi koleżanka. Świetny felieton Konrada Kruczkowskiego o tym, co według niektórych komentatorek z internetu wypada kobietom i dlaczego dobrze, że kobiety pchają się nawet tam, gdzie ich nie chcą. Tekst krótki, ale bardzo trafny. No i znajdzie się w nim także informacja o męskim makijażu!

Jesteś feministką i oglądasz Projekt Lady? To tekst dla Ciebie!

I na deser coś, co mnie bardzo intryguje, bo ja również oglądam „Projekt Lady” i właściwie trudno mi się do tego przyznać. Lubię te dziewczyny, chociaż według mnie często ten program je krzywdzi i obiecuje o wiele więcej, niż może im dać. Ale co ja będę psuła Szprocie notkę, zapraszam do czytania o tym, czy feministka może oglądać „Projekt Lady”.

 

Korekta: Artur Jachacy.

 

Katarzyna Barczyk
vel LADY PASZTET