Powinnam?

2


To moje słowo klucz. Po-winna-m. W sumie mi się nie chce. Chciałabym zrobić coś innego, ale powinnam zrobić to i tamto. Mam wrażenie, że wszystko robię zbyt wolno albo za szybko. Chaotycznie. Tracę czas, który powinnam wykorzystać inaczej. Za mało czytam. Za dużo fejsbukuję. Za mało biegam. Za dużo jem słodyczy.

powinien, powinna, powinno (wg Słownika Języka Polskiego)

1. «jest pożądane, konieczne, żeby ktoś coś zrobił, np. Powinien spłacić dług.»
2. «coś jest spodziewane, przewidywane, np. Powinien zaraz wrócić.»
3. «jest wskazane, żeby jakaś osoba, rzecz lub jakieś wydarzenie spełniały określone warunki, np. Zupa powinna być gorąca.»

Nie znam stanu równowagi. W mojej głowie cały czas coś się dzieje. Rzadko kiedy potrafię się wyłączyć, bo w tle cały czas notuję zadania, przypominam sobie czego jeszcze nie zrobiłam i stresuję tym, co mam zrobić. Pakuję i rozpakowuję walizki. Nadrabiam zaległości, które wciąż rosną. Jak te wizytówki w zeszycie, gdzie je wpinam zszywaczem i ten zeszyt puchnie, a moje wyrzuty sumienia wraz z nim.

Nie wiem, co to jest osławiony work-life balance, bo czymże miałby być. To tylko banały, których nigdy nie da się zastosować do siebie, za to można je powiedzieć komuś, kto tego potrzebuje. W sumie nie wierzę, że istnieje jakiś balans. Zdarza się jednak, że uda się wyszarpać trochę czasu. Odpocząć i zatrzymać. Znika wtedy to wredne słowo ze słowem „winna” w środku.

Nie podejrzewam się o perfekcjonizm, bo wcale nie jestem perfekcjonistką. Toleruję niedociągnięcia, którymi atakuje mnie rzeczywistość. Rozumiem, że nie da się zrobić wszystkiego dobrze, co nawet bardzo dobrze, ale można próbować. To próbuję. Nie znalazłam idealnego rozwiązania dla siebie. Co nie zmienia faktu, że szukam jakiegoś, które mi pomoże. Praca

Zawsze będzie można coś poprawić. W sobie lub w swojej pracy. Lepiej pisać, nauczyć się robić sushi, upiec chleb. Uszyć sukienkę i zrobić suflet. Bardziej interesują mnie całkowicie wolne od obowiązków popołudnia z książką w ręce. Im bardziej stresuję się pracą tym więcej czytam kryminałów. Krew na stronach książek pomaga mi się zrelaksować. Zapomnieć o tym, co właśnie powinnam robić. Staram się nie marudzić, bo lubię to, co robię i w sumie im dłużej to robię tym bardziej ogarniam.

Ale jeszcze tyle mi zostało do ogarnięcia, że czasem siadam przed komputerem i czuję potrzebę opisania tego, co właśnie czuję. Tak jak dziś.

Katarzyna Barczyk
vel LADY PASZTET