SKAM i Ponton robią dobrą robotę

, , , , , , ,

Oglądam SKAM i od razu na myśl przychodzi mi kampania Pontonu. Co to jest SKAM? To serial o norweskich nastolatkach, które mieszkają w Oslo. Protagonistki właśnie zaczęły nową szkołę i próbują odnaleźć się w rzeczywistości pełnej pułapek. Czują, że muszą być fajne, i nie za bardzo wiedzą, jak to zrobić. Sformowały oddział przegranych, któremu dość niespodziewanie przewodzi konserwatywna muzułmanka-wizjonerka. Być może jej strategia pozwoli im osiągnąć sukces, czyli stać się kimś popularnym.

Co to jest kampania Pontonu? A właściwie – o którą kampanię Grupy Edukatorów Seksualnych mi chodzi? Jakiś czas temu na Tumblrze pojawiły się przygotowane przez Ponton i agencję Cyber Kids on Real gify, które pokazują, że uleganie modzie na wszechobecną seksualizację może być dla nas szkodliwe, a czasem wręcz niebezpieczne. Ponton skierował swoją kampanię do chłopców i dziewcząt w gimnazjach (teraz już znowu podstawówkach) oraz w liceach, ale myślę, że to także ostrzeżenie dla starszych użytkowniczek i użytkowników internetu.

Czym jest seksualizacja? Możesz doczytać ten tekst albo od razu rzucić się do oglądania gifów i jako lekturę uzupełniającą obejrzeć norweski serial SKAM. Właściwie oba te źródła pokażą Ci podobne sytuacje, w których to, czy jesteśmy uznawani przez innych za seksownych, jest najważniejsze. Seks staje się czymś, co wychodzi poza dwójkę chcących się kochać ludzi, i staje się podstawą do oceniania czyjejś wartości. Wartość ta musi zostać potwierdzona przez wszechobecne media społecznościowe. W skrajnych przypadkach to, czy jesteśmy uznawani za atrakcyjnych i wartych „przelecenia”, staje się naszym największym dokonaniem życiowym. A przecież wiemy, że tak nie jest, bo nasze życie składa się z wielu innych sfer i seks powinien być dla nas ważny, ale nie może stać się obsesją. To tak, jak z dbaniem o własne ciało, które z początku jest zdrowym nawykiem, ale łatwo może przerodzić się w coś, co robi nam krzywdę. Warto zachować proporcje i zdrowy rozsądek.

Młoda dziewczyna nakłada na twarz makijaż, a twarz znika pod warstwami pudru.
Zajrzyj na http://ponton-edu-seksualizacja.tumblr.com

Prawie każdy i każda z nas mają za sobą szkołę średnią, czy to było gimnazjum, czy liceum, to było to doświadczenie podobne do wkraczania na zaminowane pole bitwy. Oto nagle znajdujemy się w nowej sytuacji, w której nie zawsze są nasi przyjaciele i przyjaciółki, a zewsząd otaczają nas nowe twarze. Nie znamy reguł i nie wiemy, jaka jest recepta na przetrwanie, a co dopiero na sukces. Nowa klasa to wyzwanie, nie mówiąc o nowych nauczycielach i kompletnie nieznanym sposobie nauki, tak różnym od tego, jaki znaliśmy do tej pory.

Ja swój pobyt w liceum wspominam dość dobrze, bo nie dość, że szybko nawiązałam nowe przyjaźnie, to jeszcze miałam super klasę. Ale potrzebowałam obejrzeć serial o norweskich nastolatkach, żeby dokopać się do uczuć, które wtedy mi towarzyszyły. Do zażenowania, do niepewności, do kompletnego nierozumienia tego, jak działa cała ta machina i dlaczego choć przecież chcę dobrze, to wciąż wychodzi źle.

SKAM uzmysłowił mi, że wszystkie bardzo chciałyśmy podobać się chłopakom, chociaż za żadne skarby nikt by się do tego nie przyznał. Ja sama miałam jakie takie powodzenie i było to dla mnie trochę zaskakujące, ale jednak bardzo ważne. Liceum to były pierwsze momenty, w których odkrywało się makijaż, jako tako dobierało dobry stanik i odkrywało części ciała uznawane przez nas samych lub przez innych za atrakcyjne.

Dziewczyna na masce samochodu, która swoim ciałem reklamuje opony zimowej.
Twoje ciało to nie reklama.

I mimo że w pierwszej chwili chciałam napisać, że presja, którą obecnie wywierają media społecznościowe i tradycyjne na wiele dziewczyn i na bardzo wielu chłopców, należy do teraźniejszości, to jednak się zreflektowałam, że nie. Ta presja była zawsze i być może teraz mamy inne środki nacisku, ale jednak uczucie niepewności, czy jest się dość dobrym, dość ładnym, dość seksownym, aby zasłużyć na czyjąś akceptację, zostało takie samo. W liceum liczy się grupa i to ona decyduje o tym, co jest dozwolone, a co niedopuszczalne, kogo lubimy, a kogo nie darzymy sympatią. Zjawisko seksualizacji dotyka w równym stopniu obie płcie, bo to, co zwykły nam serwować media oraz przemysł reklamowy jako ideał kobiety i mężczyzn, jest tak samo niemożliwe do osiągnięcia dla obu płci.

Wrócę raz jeszcze do serialu SKAM, w którym odbywa się formalny wyścig o to, kto będzie najbardziej cool. Do bycia cool potrzeba stracić cnotę, bo brak kontaktów seksualnych postrzegany jest jako coś dziwacznego. Oglądamy serial o szesnastolatkach! I co więcej, to nie jest tak, że ktoś przychodzi i tego wymaga od jednej z bohaterek. Wręcz przeciwnie, ta presja na seks jest w niej, bo to kumulacja wszystkich sygnałów z otoczenia, które wchłaniała przez lata. Chłopaków to nie omija i sypiają z dziewczynami nawet wtedy, kiedy nie są specjalnie zainteresowani, ale muszą w końcu utrzymać prestiż i opinię, na którą sobie zapracowali przez lata szkoły średniej. Ta presja to także przymus dbania o ciało, zaburzenia odżywania i przekonanie, że jak się bardziej postaram, to jednak mnie zaakceptują i polubią.

Chłopak przed lustrem próbuje dopasować się do wzorca atrakcyjności.
Nie ma idealnych mężczyzn. Ani kobiet.

I co, czy to nie brzmi znajomo? Kto z tych mrocznych nastoletnich czasów nie pamięta tego typu problemów, ten jest szczęśliwym człowiekiem. Być może granice się przesunęły i teraz chęć eksperymentów z seksem jest wyrażana bardziej wprost, co ułatwiają także różnego rodzaju portale społecznościowe, takie jak Instagram, Snapchat czy Facebook, ale kiedyś do tego służyła plotka. Zmieniły się formy wyrazu, ale nie sam problem.

Podoba mi się, że Ponton sięgnął po gify i umieścił swoją kampanię w serwisie Tumblr.com, z którego korzystają nastolatki na całym świecie. Podoba mi się, że ktoś w Norwegii był na tyle odważny, aby umieścić w serialu dla nastolatków wątki związane z niepewnością co do własnej tożsamości seksualnej, zjawiska sextingu, a także przemocy seksualnej, jaką jest gwałt. Z ekranu wręcz wylewa się alkohol, chociaż podobno Norwegia to kraj, w którym jest on trudno dostępny. Rodzice są gdzieś daleko i generalnie nie można na nich liczyć, ale za to jest gabinet lekarski, w którym można poprosić zarówno o antykoncepcję, jak i o pigułkę dzień po.

W jednym z odcinków pada informacja, że norweskie nastolatki spędzają w mediach społecznościowych 4 godziny dziennie. To dla nich równoległy świat, o tyle prostszy, że czasem można kogoś zablokować lub już więcej nie oglądać. Nie można jednak z niego wyjść i całkowicie go opuścić, bo łączy w sobie real i świat wirtualny. Być może jest to moment, by krzyknąć „O tempora, o mores!”, ale nie dla mnie. Pamiętam to bardzo dobrze, bo sama żyłam w świecie swojego liceum oraz w świecie kanałów IRC, gdzie również się zakochiwałam, bywałam uwielbiana lub odrzucana. To bolało tak samo, jak głupia uwaga rzucona gdzieś na szkolnej przerwie. Są to nierozłączne światy, z których nie można się wylogować do życia, bo to życie jest w obu rzeczywistościach. I cieszy mnie jednak, że takie kampanie, jak ta Pontonu, próbują poprzez ten internetowy świat wytłumaczyć coś, co jest bardzo przydatne i ważne w świecie jak najbardziej realnym.

 

Korekta: Artur Jachacy.

Jeden komentarz do “SKAM i Ponton robią dobrą robotę”

  1. Nie słyszałam do tej pory o tym serialu (chyba się trochę zacofałam ;)). Kampania PONTONu jest mocna, Twój artykuł również i wpisuję SKAM do listy seriali, które muszę obejrzeć. Dzięki za ten post!

Dodaj komentarz