La donna e mobile, czyli prawne aspekty używania stereotypów

2


Chciałoby się rzec: uffff… Publikuję tekst, który wysłałam już do organizatorów konferencji „La donna e mobile: prawne aspekty następstw cykliczności płciowej kobiet”. Jak pamiętamy konferencja miała miejsce na Wydziale Prawa i Administracji na Uniwersytecie Wrocławskim 15 maja. Wybrałam się na nią, posłuchałam, co mieli do powiedzenia jej organizatorzy oraz sama niejednokrotnie zabrałam głos. A potem z trudem napisałam ten tekst, bo wydaje mi się, że jest jakiś sztywny i mimo wielu inspiracji i pomocy z zewnątrz, za którą bardzo dziękuję przede wszystkim Julii, jak i Irenie, Kasi i Monice oraz Łukaszowi i Dagmarze, to wyszło jakoś… nie moje.

Nie narzekam, zamieszczam i czekam na opinie.


Konferencja „La donna e mobile: Prawne aspekty następstw cykliczności płciowej kobiet.”, która odbył się 15 maja 2015 na Uniwersytecie Wrocławskim, na Wydziale Prawa i Administracji wzbudziła sporo kontrowersji. Wydarzeniu patronował cytat z opery Verdiego „Rigoletto”, a dokładnie arii śpiewanej przez księcia Mantui, lekkomyślnego i pozbawionego skrupułów uwodziciela. Fakt ten pokazuje jak bardzo organizatorzy strzelili kulą w płot. Dlaczego? Ponieważ we wspomnianej arii przez matactwa księcia ginie Gilda, szlachetna i niewinna córka Rigoletta,. Zostaje zabita w wyniku tragicznego zbiegu okoliczności, jako ofiara męskiej arogancji, dumy i bezwzględności.[1]

Żeby dostrzec jak bardzo niefortunne było zorganizowanie takiej właśnie konferencji, należałoby porzucić własną strefę komfortu oraz towarzyszącą jej arogancję. Należałoby zaprosić do dyskusji kobiety, a nie o nich dyskutować. Uczynić je nie tylko przedmiotem swojej obserwacji, ale przede wszystkim podmiotem. To, że w trakcie konferencji głos zabrały kobiety, nie zawsze oznacza, iż naprawdę go miały.

W imię troski, o której mówił główny organizator konferencji, zostały podniesione kwestie „następstw kobiecej cykliczności płciowej”. Jak wiadomo, kobieta zmienną jest, a to powoduje, że nie można jej specjalnie ufać czy też na niej polegać. Mniej więcej do takich tez sprowadziły się niektóre z wystąpień 15 maja 2015.

Wydawałoby się, że dzięki ciężkiej pracy sufrażystek i emancypantek pewne tematy mamy już za sobą. Wręcz nie wypada mówić o kobietach generalizując i sprowadzając je do nieposiadających kontroli nad własnym ciałem histeryczek, którym biologia nie pozwala na prowadzenie samochodu lub podpisywanie dokumentów. Mimo powtarzających się w różnych kontekstach oskarżeń o to, iż feministki chcą zanegować biologię kobiety, nie jest to przedmiotem ich działań.[2] Powód jest prosty – biologii kobiet i biologii mężczyzn „zanegować” nie można, tak samo jak nie da się „zanegować” wyraźnych między nimi różnic. W świecie współczesnej nauki coraz częściej mówi się, iż Syndrom Napięcia Przedmiesiączkowego, czyli w skrócie PMS, to mit kulturowy. Nie mnie rozstrzygać, jak czują się przed miesiączką inne kobiety. Natomiast kiedy pojawia się wyraźna sugestia, iż należałoby je traktować specjalnie ze względu na najnormalniejszą pod słońcem rzecz w przyrodzie, jaką jest miesiączkowanie, nie mogę się na to zgodzić. Jest to nie tylko niesprawiedliwe w stosunku do mężczyzn, ale brzmi groźnie dla osób, które kiedykolwiek spotkały się ze słowami takimi jak eugenika[3] czy frenologia. Obie pseudoteorie również szukały biologicznych podstaw do tego, by stanowić prawo. Obie także wiedziały lepiej od przedmiotów swoich badań, jaka się należy im troska i opieka.

Zastrzeżenie budzi fakt, iż organizatorzy konferencji nie postarali się o to, aby omówić podobne zjawiska związane z męską biologią. Na pewno by się takowe znalazły.

Jednakże mimo biologicznych różnic już jakiś czas temu kobiety uzyskały sprawczość oraz tożsamość. Są podmiotem, a nie przedmiotem dyskusji. Utrwalanie stereotypów na temat tego, co kobiece oraz męskie oraz sugerowanie, że powinno to znaleźć odzwierciedlenie w naszym prawodawstwie jest co najmniej niewłaściwe.

Nie przeczę, iż niektóre z poruszanych kwestii są niezwykle istotne: brak odpowiedniej ilości środków higienicznych w więzieniach oraz możliwość sprawowania nad nimi kontroli poprzez wydzielanie im tych środków. Problemy z egzekwowaniem prawa pracy w przedsiębiorstwach, w których pracują kobiety. Łagodzenie wyroków sądowych opartych na nieudowodnionym naukowo syndromie PMS[4], które ma miejsce
w amerykańskim prawodawstwie[5]. Myślę, że na pewno dałoby się o nich porozmawiać bez zaczynania dyskusji od słów „La donna e mobile”, które to kierują nas na dyskryminujące tory. Również rozważania nad tym czy w trakcie miesiączki kobiety uzyskują możliwość odmowy stosunków seksualnych wzbudziła oburzenie nie tylko moje ale i części z obecnych na sali. Jak zauważył jeden z uczestników dyskusji: zarówno kobiety jak i mężczyźni swojej odmowy nie muszą uzasadniać. Wydawałoby się, iż w miejscu gdzie uczą się studenci, którzy potem będą prokuratorami, sędziami
i adwokatami nie powinno się stosować tego typu argumentacji, którą bardzo często wykorzystuje się w dyskusji o przemocy domowej i seksualnej.

Żeby być gotowym na takową dyskusję należałoby nie tylko mówić o tym, jak to się kobiety kocha, lubi i szanuje, ale być w stanie zmierzyć się również ich krytyczną postawą. Czasy się zmieniły i panie nie chcą goździków ani rajstop, żądają za to partnerskiego traktowania i szacunku. Być może lepszą inspiracją dla współczesnych konferencji byłaby muzyka pop i poruszane w niej wątki. Na przykład twórczość popowej artystki Beyonce, która w piosence „If I were a boy” śpiewa o braku równouprawnienia, z którym spotyka się większość kobiet i które polega nie na złym samopoczucie w trakcie osławionego PMSu, ale na podwójnych standardach zarówno w pracy jak w domu, z którymi spotyka się śpiewający podmiot liryczny. Mam nadzieję, że następna dyskusja będzie koncentrowała się na prawnych aspektach posługiwania się krzywdzącymi stereotypami. Tego życzę zarówno organizatorom jak i sobie.

Kubeł zimnej wody

[1] Inspiracje operowe zawdzięczam dr Julii Szołtysek, adiunkt w Instytucie Kultur i Literatur Anglojęzycznych Uniwersytetu Śląskiego, która podzieliła się ze mną swoją bogatą wiedzą.

[2] http://katarzynapaprota.codziennikfeministyczny.pl/2015/05/13/nie-wykrwawiam-sobie-mozgu/ dostęp 22.06.2015.

[3] Autroka poleca zwłaszcza lekturę książki: E.Black, Wojna przeciw słabym, przeł. Hanna Jankowska, MUZA SA, Warszawa 2004.

[4] https://www.youtube.com/watch?v=aI8KiPiVLyY Dostęp 22.06.2015.

[5] Odnoszę się do wystąpienia magistry Aleksandry Rogowskiej.

Katarzyna Barczyk
vel LADY PASZTET