Mansplaining, czyli On Ci Wszystko Wytłumaczy

, , ,

Zjawisko to istnieje od dość dawna, ale nie doczekało się jeszcze wdzięcznego polskiego tłumaczenia. Można by powiedzieć, iż jest to usadzające przekonywanie jednej osoby, które charakteryzuje się tym, iż traktujemy ją w sposób protekcjonalny. Zazwyczaj do tego typu sytuacji dochodzi, gdy niby pozornie rozmawiają dwie równe sobie strony. I tak oto jedna z nich jest przekonana, że wie lepiej i więcej i nie boi się tego pokazać.

Co ciekawe, jak sama nazwa wskazuje, zjawisko to bardzo często pojawia się, gdy oto mężczyzna objawia coś kobiecie. Ona jak urzeczona słucha… lub nie i wtedy się irytuje, że ją potraktowano z góry.

Przypomniał o tym ostatnio Matt Damon w pewnym programie, gdzie w dosadny sposób ustawił czarnoskórą reżyserkę, która krytykowała fabułę filmu, gdzie dziewczyna (biała) porzuca chłopaka przy ołtarzu, a on zakochuje się w czarnej kobiecie (prostytuce). Effie Brown zauważyła, że jedyną czarnoskórą osobą w filmie jest prostytutka i że nie kreuje to klimatu różnorodności. Co jej odpowiedział Matt Damon i w jaki sposób to zrobił? To trzeba zobaczyć.

Ale nie trzeba sięgać aż tak daleko. Oto na rodzimej polskiej ziemi kwitnie tłumaczenie kobietom w protekcjonalny sposób, co i jak powinny robić. Już jutro 21 września 2015 na XVII Dolnośląskim Festiwalu Nauki po raz kolejny prof. dr hab. Jacek Mazurkiewicz będzie wygłaszał swój niezwykle kontrowersyjny wykład „La donna é mobile. Prawne aspekty następstw cykliczności płciowej kobiet”. Zainteresowanych tezami z tego artykułu odsyłam do mojego tekstu.

Są i inne przykłady. Ulubieniec gazet, najbardziej znany seksuolog, również profesor Lew-Starowicz zdradzał przepis na udany związek piętnując największe błędy kobiet.

I tak oto upomniał kobiety, aby nie nosiły w domu dresów, bo dres piękności szkodzi. Przytoczył przykład sfrustrowanego właściciela żony, która do pracy wychodzi w makijażu, a po pracy bezczelnie go zmywa, bo jest zmęczona. Nie z taką żoną on się żenił, żeby mu teraz po domu bez szpilek i wypiętego tyłka chodziła! Profesor wspomniał także o tym, iż odmowa seksu powinna być niezniechęcająca. Otóż należy odmawiać tak, by męskich uczuć nie ranić. Delikatne męskie kwiatuszki nie mogą pogodzić się ze zwykłym „Nie. Nie mam ochoty.” Należy dobrze uargumentować odmowę i jeszcze podać ją na ładnej tacy. Protekcjonalizm w formie czystej. Pan profesor nie wspomniał nic o męskich dresach, piwnych brzuchach oraz zmęczeniu i braku ochoty na seks. Jak wiadomo prawdziwe samce mogą zawsze i wszędzie a nawet w skarpecie.

Protekcjonalizm dotyka nie tylko profesorów, ale czasem nawet ludzi, których znamy i jakby się wydawało lubimy. Kiedy okazuje się, iż nagle wiedzą oni lepiej od Ciebie, jak powinna wyglądać TWOJA kariera, TWOJA praca oraz generalnie TWOJE życie, abyś mogła się dumnie nazywać kobietą niezależną… Cóż. Najpierw przychodzi smutek i przykrość, że ktoś w ogóle ma czelność się wpieprzać w nie swoje sprawy. A potem wkurzenie i z tej oto złości powstają notki.

4 komentarze do “Mansplaining, czyli On Ci Wszystko Wytłumaczy”

  1. Prawda! Kobietom rzadziej zdarzają się takie wpadki. Widać Panowie jeszcze nie rozumieją, że mimo tego, iż mamy mniejszy mózg, to ma on taką samą siatkę neuronów i tyle samo szarych komórek, więc możemy być równie inteligentne. Albo bardziej 😉

  2. A w jakimś momencie otaczający cię mężczyźni, w sposób mniej lub bardziej zawoalowany, zaczną ci tłumaczyć, że odmowa seksu u kobiet powyżej … (wpisać sobie proszę dowolną liczbę;) bierze się z tego, że przechodzą menopauzę; czyli hormony im wysiadają 🙂 i w ogóle przestają być/żyć ? no – istnieć dla świata 🙂
    Zawsze mnie zdumiewa to rozdwojenie jaźni u facetów; bo jak babka ma ochotę z „prawie” każdym („prawie” robi różnicę :), no to kurwa, a jak nie ma ochoty, to… też kurwa, tylko „inna” 🙂 Jak chce się bzyknąć bez zobowiązań, to kurwa. Jak ze zobowiązaniami, to też, bo chce faceta „złapać”. 🙂 🙂 🙂 Dziewczyny! W ogóle się nad tym nie zastanawiajcie! Żeby nie wiem jak utytułowany „pan profesor” chciał nam coś wcisnąć, uprzyjemniajmy sobie życie według własnych gustów, czasu i ochoty. Na szczęście jest coś takiego jak miłość i to w zasadzie jedyna wskazówka na „wybrańca” dla ojca naszych dzieci (jeśli, oczywiście!, chcemy je mieć) lub towarzysza życia. No, w każdym razie – części życia, bo i z tym bywa różnie 🙂 Ale… jakieś „zasady” trzeba mieć, no nie?
    Mamy do „nadrobienia” wieki nierówności i pewnie to trochę potrwa, bo to raczej kwestia ewolucji mózgów. Również tych z tytułami 🙂

Dodaj komentarz