Rzeczywistość mnie prowokuje po prostu. No cóż, trzeba się zmierzyć z tematem.
Dawno, dawno temu, kiedy wszystkie polskie blogerki modowe były jeszcze małe, a Lady Pasztet osamotniona w swych pomysłach prowadziła fotonarcyzm.blog.pl, wpadła na pomysł, które one teraz bezczelnie kopiują.
HA! Ja też miałam cool fashion zdjęcie, zrobiłam je sobie nawet pamiętam w koszuli w najbardziej podrabianą kratę na świecie, spódnicy z mormońskiego Salt Lake City, którą kupił mi wkurzony tatuś, kiedy zapowiedziałam, że nie poddam się nakazom obowiązującym w mieście Mormonów i będę chodzić w spodniach. Moje postanowienie zostało złamane białą bluzką z żabotem na suwak i super czarną spódnicą, która miała fajne sznurki do robienia z nią różnych rzeczy. W ten sposób dowiedziałam się, że aby zrobić dobre zakupy trzeba najpierw znaleźć potrzebę, a potem rzecz, która ją wypełnia i najlepiej, kiedy ktoś za to płaci, a ja używam.
W każdym razie ustrzeliłam sobie fotę w jakimś tam zestawie, opisałam w paincie marki i wrzuciłam na serwer na Interii.pl
Ale na miłość boską ja miałam świadomość obciachu! Oczywiście dostałam za swoje w komentarzach, och tak, why not, jak za inne pretensjonalne fotki pt. ja w sukience na skórzanej kanapie odbijająca się w suficie, ohhhhhhh brakowało podpisu hevelticą.
Zasadniczo niewiele lat upłynęło odkąd fotonarcyzm.blog.pl umarł, a szkoda. Bym dziergała fotusie do tej pory, może by mi skapnęło z reklam trochę hajsu, kupiłabym se na wyprzedaży torebkę od Chanel jeno za dwa koła.
Oczywiście, jestem zazdrosna o kariery blogerek, to nie ulega wątpliwości, ale cóż – taki los intelektualistki. Natomiast mam zamiar w ramach zemsty ubrać się we wszystkie markowe ciuchy, jakie posiadam w szafie (może mi wystarczy na jakąś STYLIZACJĘ, bo to już nie jest ubranie, to jest STYLIZACJA) i jebnę sobie fotkę jak się patrzy, przerobię w Instagramie i w ogóle wzrośnie mi poczucie własnej wartości.
To mówiłam ja, sfrustrowany biurowy Pasztet.




czwartek, 17 lipiec, 2014 o godzinie 10:43
Oj Katrina, why so serious? To nie o marki i metki chodzi (chybaaa?) a o dobranie i samo siebie „gustowne” ubranie. Haha. No ja nie dyskutuje. Ja mode kocham i STYLIZACJE kocham, wiec jako Ty swa piersia feminizmu bornisz, takoż i ja mode i stylowe slawic bede. :)))
czwartek, 17 lipiec, 2014 o godzinie 10:46
😉 So serious? Oh, to jakiś moment frustracji po prostu był, Ty wiesz, że ja nie zawsze jestems poważna i nadęta! 😉
wtorek, 15 maj, 2012 o godzinie 16:12
Kasia, pamiętam to zdjęcie do dziś;P I manicure i pedicure na nim też zaznaczyłaś 😉
środa, 16 maj, 2012 o godzinie 06:52
Moja droga, tego nie pamiętałam, ale proszę, proszę ja to jestem zabawna, nie ma co. 😉