Co zrobić, kiedy Twój chłopak nienawidzi feministek?

, , , , ,

W sumie to pierwszy taki list, który trafił na moją skrzynkę, i przyznam szczerze, że zatkało mnie do tego stopnia, że do dziś nie wiem, czy to nie jest jakiś podstępny trolling.

Problem: Mój chłopak nienawidzi feminizmu

Moj chlopak jest mizoginistycznie nastawiony do kobiet. Uwaza, ze to jest uwarunkowane naturalnie, ze kobiety powinny sie szanowac, a mezczyzni za to moga sypiac z kim chca, bo…sa mezczyznami. I ze wg natury to kobieta wybiera partnera, a mezczyzni maja zakodowane, ze maja zaplodnic jak najwieksza ilosc kobiet. Nienawidzi feministek, uwaza, ze ich poglady sa nielogiczne. Dodatkowo, poniza mnie i wysmiewa zamiast dyskutowac i potem przedstawia, ze to ja nie umiem rozmawiac. Wiele razy nazwal mnie glupia ze wzgledu na moje poglady. Ponadto poniza mnie przez to, ze mialam wielu partnerow tzw. bez zobowiazan przed nim. Sypia sie wyzwiska typu ‚dziwka’ oraz okropne insynuacje, niewazne co robie. 

Jednakze ma tez dobre strony, kocha mnie i tak dalej, ale nie o tym chce pisac.”

Napisała do mnie czytelniczka mojego bloga, która z jednej strony widzi, że jej chłopak to mizogin, który jej nie szanuje, twierdzi, że jest od niego głupsza, i generalnie traktuje ją okropnie, ale z drugiej strony jednak tego chłopaka kocha. I co ma zrobić z tym fantem? Liczy na to, że jej odpowiem. Przyznam szczerze: mam cichą nadzieję, że od 7 kwietnia, czyli od daty wysłania listu, już ze sobą nie są. Że musiała to sobie wypisać, aby dostrzec, że to zdecydowanie zachwiana relacja, i że potem udało się jej podjąć decyzję, że to nie był dla niej dobry związek. Ale nie wiem, czy tak jest. Natomiast moje serce wyrwa się, żeby jej powiedzieć: RZUĆ GO W CHOLERĘ!

Mężczyzna zaszokowany

Mam sporo refleksji po wczorajszym wspólnym oglądaniu pierwszego odcinka Opowieści podręcznej. Otóż mój niezwykle wspierający partner był bardzo, bardzo oburzony tym, co się w serialu wyrabia. Do tego stopnia, że stwierdził, iż jest to pojebana wizja świata. Całkowicie się z nim zgadzam, tylko że ja podobne elementy tego, że tak powiem, okropnego świata widzę i w naszym świecie. Zszokowała go scena gwałtu. Mnie szokuje mniej, bo przeglądam regularnie statystyki dotyczące gwałtów i przemocy seksualnej. Wiem, że te w sceny w filmach mają robić na nas wrażenie, ale podobne robi na mnie przeglądanie publikacji na stronie Hollaback Polska. I doprowadziło mnie to refleksji, że ten wpis będzie dla panów.

Owszem, możemy sobie same oglądać ekranizację kultowej książki Margaret Atwood i mówić: „Tak, tak, do tego właśnie prowadzi patriarchat!”, ale obawiam się, że pozostanie to poza zrozumieniem ogółu. Warto jednak namówić do tego kogoś, kto jest nam bliski i jest płci męskiej, aby dowiedział się, że patriarchat tak właśnie chciałby wyglądać, gdyby tylko mógł, a świat Republiki Gileadzkiej to mokry sen sporej części konserwatystów. I przygotujcie się na to, że zostanie to odebrane jako atak na nich, na mężczyzn, oraz że przy okazji dowiecie się, że macie jakąś feministyczną obsesję.

Co feminista zrobić może

Ja bym powiedziała, że to nie obsesja, ale sposób patrzenia na świat w zupełnie inny sposób. Wrażliwość na niuanse, które inni ignorują, nawet jeśli są dla nich niewygodne. Łatwiej jest przejść do porządku nad głupim dowcipem, który obraża kobiety, niż zareagować niezgodą na samo opowiadanie takiego dowcipu. I tak, łatka oszalałej feministki polega na tym, że ona jako jedyna na ten dowcip się nie zgadza. Bo dowcipy też są ważne, tak jak inne krążące w kulturze treści. Fajnie byłoby, aby w to włączyli się także panowie, bo tylko dzięki nim pewnego dnia osiągniemy masę krytyczną i taki dowcip stanie się po prostu aktem buractwa i żenady, z którym nikt nie będzie chciał mieć nic wspólnego. Często pojawia się pytanie, co można zrobić, aby wspomóc równość płci. Myślę, że czasem wystarczy zrobić cokolwiek, ale nie w pozie rycerza z wyciągniętym mieczem. Lepiej po prostu zgasić kolegę. To zdecydowanie trudniejsze niż ratowanie księżniczek.

Wracając do listu tej dziewczyny, to marzy mi się, że ona go do mnie nie pisze. Że spotykają się raczej dwaj kumple i jeden jedzie po swojej dziewczynie i po feministkach, że ona głupia i one też, że nienawidzi tych feminazistek i w ogóle to baby powinny znać swoje miejsce. A jego kumpel na to, że chyba mu kompletnie odbiło. Zaczyna mu tłumaczyć, że koleś nie rozumie, o co chodzi z tym całym feminizmem, bo w końcu chodzi o równe prawa, a równość praw nie oznacza, że wszyscy jesteśmy tacy sami, tylko że podstawowe obejmujące nas prawa są takie same. I dalej jedzie, że to wstyd nie być feministą, normalnie obciach na osiedlu, bo każdy jest i każdy kuma, że jego dziewczyna może robić, co chce, i że jemu to niczego nie umniejsza. Potem mu na koniec wygarnie, żeby nigdy tak nie mówił o XYZ, że jest głupia i mniej od niego warta, bo to jest obrzydliwe, i że więcej to mówi o nim niż o niej. A potem wbija ostateczną szpilę, że jeśli komuś chce zarzucać złe prowadzenie, to chyba tylko sobie, bo przecież obaj doskonale wiedzą co i jak, kto z kim i ile razy spał, tak że żeby wyluzował z tym mówieniem o kimkolwiek per „dziwka”, bo nie dość, że to obraźliwe, to jeszcze prawdopodobnie musiałby to mówić do lustra.

Na równości powinno zależeć wszystkim

Tak że wciągajmy facetów w nasze działania, pokazujmy im świat, który my rozumiemy bez słów, tłumaczmy im, dlaczego tak, a nie inaczej odbieramy pewne zachowania. Bez tego nic nie zmienimy. Zawsze będziemy się kręcić w kółko. Owszem, wiem, że trudno jest za kogoś odrabiać pracę domową, i wcale tego nie sugeruję, ale warto jakieś tam luźne sznurki pociągnąć od czasu do czasu. Wiem, że jest to momentami zaproszenie do krainy kuców, gdzie bynajmniej nie pobawimy się kucykami Pony, ale według mnie od czasu do czasu warto.

Zaś co do listu, to wydaje mi się on tak wewnętrznie sprzeczny, że nie mam na niego odpowiedzi. Nie prowadzę bloga z poradami na temat związków, bo się na tym nie znam. Jedyne, co mogę zaoferować, to być może pomoc psychologa – są i tacy, którzy mają dyżur pod mailem. Jednak osobiście nie chciałabym nigdy w życiu spotykać się z kimś, kto mnie nie szanuje, nie uznaje mnie za partnerkę, nie dba o moje bezpieczeństwo, a wręcz sam na mnie krzyczy, że jestem „dziwką”. Zapewne trudno wyjść z takiego związku, ale póki można to zrobić, pewnie lepiej się ewakuować, zanim słowa staną się czynem. Ktoś, kto cię nie szanuje, na pewno cię nie kocha, bo to podstawa miłości i żadne „zalety” ci tego nie wynagrodzą.

 

Korekta: Artur Jachacy.

22 komentarze do “Co zrobić, kiedy Twój chłopak nienawidzi feministek?”

  1. A mój chłopak tez nienawidzi feministek, a jest najbardziej wyrozumiałym i najkochanszym facetem na świecie. I myśle, ze właśnie o takim partnerstwie w związku (jak nasze) marzy każda „feministka”. Tylko moim zdaniem nie trzeba dorabiać do tego ideologii. Mamy taki związek, na jaki sobie pozwalamy. Nie trzeba być feministka, żeby wymagać szacunku od partnera. Ja feministka nie jestem – broń Panie Boże! A pewnie ta pani, która napisała list uważa się za nowoczesna, świadoma feministkę, a pozwala sobie na nazywanie jej dziwka?? To jest mega sprzeczność! Szanuj się sama to będzie cię szanować partner, nie musi rozumiem bab latających topless po ulicach…

    1. Cześć,
      nie rozumiem kobiet, które nie identyfikują się z feminizmem, bo to tak jakby mówiły „nie identyfikuję się z tym, że mogę chodzić do szkoły i pracować tam gdzie chcę”, także odsyłam Cię do innego mojego tekstu: http://ladypasztet.com/20-dowodow-ze-jestes-feministka-chociaz-jeszcze-o-tym-wiesz/
      Co zaś do listu czytelniczki, to powiem tak: każdy z nas inaczej dojrzewa do pewnych procesów i nam nic do tego, nie wiem, czy uważa się ona za super feministkę, ale na pewno czyta mojego bloga, także pewnie tak.
      Kiedy ktoś nazywa nas „dziwką” lub „debilem” to nie świadczy to o nas, tylko o kimś kto nas tak nazywa i pozwalanie nie ma tu nic do rzeczy, bo to może być toksyczna relacja.
      Cieszę się, że mas super związek, ale nienawidzenie feministek przez Twojego partnera może dotknąć Cię w jakimś nieoczywistym momencie i wtedy się okaże, że może jednak lepiej by było dla Ciebie gdyby szanował prawa kobiet.

      Co zaś ma z tym wspólnego bieganie topless… doprawdy nie wiem.

  2. Potrafię dziewczynę zrozumieć co do treści jej listu. Miałam podobnie. Byłam z człowiekiem którego teraz bez ogródek nazwę potworem. Stosował wobec mnie przemoc psychiczną i seksualną. Nie będę zagłębiać się w szczegóły bo za dużo pisania. Ale potem mówił że mnie kocha i że jestem jego myszką. Więc trwało to sobie dwa i pół roku i potem prawie rok po zerwaniu (okazało się że to nie ja jestem „tępa” (jego ulubione na mnie określenie) tylko on skoro rok nie mógł ogrnac że to koniec). Do zerwania trzeba dojrzeć. To że ktoś powie aby zerwała tak jak mi mówiła mama nic nie da. Samej trzeba dojrzeć do decyzji.

  3. Wyjście, ujawnienie się mężczyzny jako feministy oznacza, że odmówi się nam męskości w sensie kulturowym. Mężczyzna w obecnym świecie nie może być feministą, bo działa przeciw własnemu interesowi. Mężczyzna nie może wykazać się empatią, bo przestanie być mężczyzną. Potrzeba nam zupełnie nowych wzorców męskości, Potrzeba nam przeorania dotychczasowych męskich postaw i pokazania jak nieprzystające do współczesnego świata, jak szkodliwe a czasami wręcz głupie one są.
    Bycie mężczyzną oznacza, że trzeba zarabiać szmal i ruchać co się da. Każde odstępstwo od tego oznacza, że jesteś (jestem) dzieckiem, babą albo pedałem. Z chęcią dołączę do każdego ruch, który ma za zadanie takie przeświadczenie obalić.

  4. To fajnie, że Twój chłopak uważa, że masz równe prawa. To że je masz to zasługa feministek, w związku z tym piłujesz gałąź na której siedzisz. Twoja wola. Obejrzyj sobie „Opowieść podręcznej”, o której wspominam w tym wpisie to może natchnie Cię jakaś refleksja. Póki co życzę wszystkiego najlepszego.

    1. Ale ja wiem skąd się owe równe prawa wzięły, coś tam trochę w życiu czytałam. I Panie, które nam te prawa wywalczyły nie nazywały siebie feministkami. Dlatego tez w poprzednim komentarzu celowo użyłam sformułowania „dzisiejsze feministki” – walczą o skrobanke, chcą zarabiać tyle lub więcej niż mężczyźni (chociaż rynek to weryfikuje), nie wiem co tam jeszcze chcą ale przecież wszystkie swobody życiowe maja. I uważam ze to każdego z nas zasluga/wybór, jak toczy się nasze życie. Jesteś z facetem, który wyzywa cię od szmat – to nie jest przypadek kurde! To ci się nie przytrafiło, nie zostało przeznaczone tylko takiego sobie wybrałaś! To są nasze wybory. Takie te baby właśnie są, feministki z podbitymi oczami – ile ja takich znam!

      1. Gina, proszę zmień swój komentarz inaczej będę musiała go usunąć. Ten blog to nie jest miejsce, gdzie pozwala się na obrażanie ofiar przemocy psychicznej lub fizycznej pisaniem „sama sobie to wybrałaś”. To oznacza, że o tym zjawisku nie masz żadnego pojęcia.

  5. Wybacz, że to napiszę, bo generalnie lubię Cię czytać, ale po odpowiedzi na ten list można wywnioskować, że jesteś bardzo egoistyczną osobą. Dziewczyna napisała do Ciebie być może licząc, że uzyska pomoc. Nie radzi sobie, bo z jednej strony kogoś kocha, a z drugiej w ogóle nie podoba jej się jego zachowanie. A wierz mi, że to jedno z najgorszych uczuć na świecie. A Ty z listu robisz post na bloga i piszesz, że Ty nie chciałabyś spotykać się z kimś, kto Cię nie szanuje. I wierz mi po raz kolejny, że nikt nie chce. Żadna kobieta. Niestety, nie każdy ma w sobie siłę, by zostawić kogoś, kogo bardzo kocha. Cała Twoja odpowiedź na ten list brzmi tak, jakbyś chciała za jego pomocą tylko ‚sprzedać’ swoją teorię, fantazjujesz o hipotetycznej sytuacji (swoim idealnym facecie?), która nie ma miejsca. Zamiast coś komuś doradzić bez porównywania do siebie i to w domyśle, że to Ty jesteś lepsza, mądrzejsza, silniejsza. Sama oczywiście uważam się za feministkę, ale jeśli tak ma wyglądać Twój feminizm, to ja dziękuję. Nie ma w nim nic z siostrzeństwa i wspierania innych kobiet, albo generalnie wspierania i pomagania słabszym od nas. A to jest chyba w równości najważniejsze. Empatia powinna być jedną z głównych podstaw feminizmu, bo niestety nie wszystkie kobiety są silne i niezależne. I po pierwsze to nie ich wina, a po drugie nie muszą być. Jesteśmy różni. Ale feminizm chyba powinien służyć do tego, że świat będzie dzięki niemu lepszym miejscem i będziemy dla siebie lepsi, a nie będziemy przechwalać się, kto jest sprytniejszy, bystrzejszy, silniejszy (też psychicznie)i fajniejszy. Nie wiem, czy mój komentarz do Ciebie trafi i w ogóle Cię zainteresuje. Mam jedynie nadzieję, że tak.

  6. Hej,
    Dzięki że napisałaś krytyczny komentarz, bo wierz mi lub nie, długo myślałam o tym, jak odpisać, czy w ogóle to zrobić i co powinno z tego wynikać. Niestety trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś widzi w nieznanej sobie osobie doradcę czy też doradczynię i że serio chciałby usłyszeć poradę na temat tego, co ma w życiu robić. To tak nie działa niezależnie od tego czy czujemy się słabe czy silne. Nie czuje się na siłach by nikomu doradzać i dlatego w ramach odpowiedzi wybrałam list na blogu, który ma na celu tę historię poszerzać. Być może wybrzmiało to, jak wymądrzanie się, ale nie było to moim celem. Sama mam za sobą kilka burzliwych związków i stad wiem, że jeśli kogoś kochasz a on Cię nie szanuje, to nic z tego nie będzie i nie pomoże na to żadne „porozmawiaj z nim”. Wybór i tak należy do autorki, która chciałabym wesprzeć w tej decyzji ale ona i tak należy do niej samej i żaden mój tekst tego nie zmieni: ani w formie wpisu ani listu.
    Jeśli wybrzmiało to mało empatycznie to postaram się nad tym popracować. Pozdrawiam!

  7. Jak ja się cieszę, że znalazłam jakiś polski blog feministyczny! Jako intersekcjonalna feministka traciłam nadzieję w polskie społeczeństwo, bo większość osób które znam to (świadomi) seksiści/raciści/ksenofoby/queerfoby/osoby mające inne uprzedzenia (często wszystko naraz) – a blogi takie jak ten przywracają mi wiarę w to, że to społeczeństwo może się zmienić. 🙂

    1. PS. Całkowicie zgadzam się z twoim postem. Ludzie często uważają, że niepopieranie feminizmu (a wręcz pogardzanie feminizmem!) przez faceta w związku nie jest problemem. Ale jak nie może być problemu, skoro facet nie uważa kobiety za równą sobie? Zawsze mam nadzieję, że ludzie mówiący ”nie jestem feminist(k)ą” po prostu nie rozumieją znaczenia tego słowa.

      1. Też mam zawsze nadzieję, że to wynika z braku zrozumienia… i edukacji równościowej 🙂

    2. Dzięki i jestem do dyspozycji! 🙂 Polecam się na przyszłość i zapraszam na FP, gdzie często trwają dyskusje różnego typu! Ściskam!

  8. Mój chłopak gdy pierwszy raz usłyszał „jestem feministką” chciał uciekać. Niewiedza na temat feminizmu jest wielka jak Rów Marsjański, a ignorancja przechodzi ludzkie pojęcie. Musimy też edukować, edukować i jeszcze raz edukować, bo osoba która mówi „nienawidzę feminizmu” przede wszystkim nie wie czym feminizm jest. Co oczywiście nie oznacza że ktokolwiek powinien być w związku gdzie partner cie nie szanuje, niezależnie z jakiego powodu. Tutaj to jest poważnym problemem. Nawet skrajnie odmienne poglądy nie powinny oznaczać braku szacunku. Autorce listu szczerze współczuje i rozumiem, niestety nie można tylko wierzyć że „on się zmieni”. Im dłużej trwamy w toksycznym związku, tym trudniej z niego wyjść.

    Trzymaj się i nie pozwól, aby ktokolwiek podważał Twoją wartość!

    PS. Chłopak po wielu rozmowach i argumentach nawraca się na dobrą stronę, życzę nam wszystkich więcej takich przypadków w społeczeństwie 🙂

Dodaj komentarz