Wieje nudą

, , , ,

Mam w sobie wrażliwy radar. Psują mi zabawę stereotypy, które są tak przemyślnie wplecione w tkankę naszego codziennego życia, że naprawdę łatwo uwierzyć, że tak właśnie JEST.

Wyobraźcie sobie, że czytacie książkę, w której są same bohaterki. Film, gdzie występują tylko kobiety. Wiadomości w popularnej telewizji, gdzie wypowiadają się tylko polityczki, które poważnym i głębokim tonem oświadczają Wam, jak jest.

Ha, to niemożliwe i nienaturalne zakrzyknie każdy z Was, każda z Was.

Ale ja często się czuję tak, jakby to się działo, tyle że ma inną płeć. Kobiety polityczki to wisienki na torcie, wciąż jest ich bardzo mało. Naszym wspólnym światem rządzą faceci, którzy na dodatek mają ze sobą problemy, bo jak inaczej nazwać tego typu wydarzenia. Nie wierzę, że w kobietach nie ma potencjału, że się nie garną, bo w mózgach mają wdrukowane inne zajęcia i potrzeby. Nie wierzę, że obchodzi je tylko własna rodzina, czyli przede wszystkim dzieci, a potem mąż, a na końcu one same. Myślę, że obchodzi je również świat. Jednak często nie chcą w tym świecie brać udziału, bo cały czas widzą Poważnych Panów, którzy rządzą światem. Ten widok jest wszędzie. Otwórzcie jakąkolwiek książkę, pierwszą z brzegu. Zapewne będzie w niej narratorem mężczyzna. Obejrzycie film, ukochany serial, od „The Wire” (2 ważne kobiece postacie na kilkunastu ważnych bohaterów płci męskiej), „Breaking Bad” (panowie się bawią, a kobieta zrzędzą), „Prawdziwy detektyw” (kobiety…? kobieta?…. a! Ona coś mówi, WOW! W tym serialu kobiety służą do porywania i mordowania :). Włączcie program publicystyczny w TVN czy w TVP, gdzie panowie opowiadają o tym, jak jest. Trzeba naprawdę dużej, bardzo dużej wiary w siebie i samozaparcia, żeby uwierzyć i poczuć, że także ma się głos w tej debacie. O wiele prostsza jest odmowa brania w niej udziału.

Nie zgadzam się na świat, w książkach, które czytam, w serialach, które oglądam czy w filmach, które lubię. Mój świat jest o wiele ciekawszy i bardziej skomplikowany. Jest w nim mnóstwo relacji. Relacji z kobietami, z którymi czuję siostrzaną więź i z którymi jest mi dobrze. Relacji z mężczyznami, które nie muszą się opierać na flircie, a mogą na przyjaźni i wieloletnim zrozumieniu. Relacji z wieloma podmiotami, które owszem, mają płeć, ale tworzą moje wielopoziomowe uniwersum.

Twoje pewnie też.

Dlaczego więc cały czas obraz świata nie nadąża za tym, czego sami doświadczamy? Ile czasu zajmie nam pokazanie, że świat to kobiety i mężczyźni? Kobiety, które są homo i heteroseksualne, mężczyźni, którzy są homo i heteroseksualni. Dlaczego bulwersuje nas fakt, że można się określać kimś spoza tej ramki? Czy tak bardzo boimy się innych tożsamości? Facebook pozwala ustalić nie tyle sex, co gender właśnie i jest tam kilkanaście opcji do wyboru – naprawdę komuś to przeszkadza, jak ktoś się samookreśla?  Mam wśród przyjaciół tak różnych ludzi, że nie przyszłoby mi do głowy się czemuś dziwić. Dziwi mnie tylko to, że kogoś to dziwi, a co więcej straszy.

Męczy mnie ta jednostronność. Naprawdę. Lubię dobre historie, ale najlepsze historie pokazują różnych bohaterów. A nie tylko mądrych młodzieńców i rumieniące się dziewoje.

26 komentarzy do “Wieje nudą”

    1. Mylisz gender i płeć – w ustawieniach fejsa wybierasz kobieta, mężczyzna lub „dopasuj” i tam jest do wyboru gender, a nie płeć. Uzupełnij braki w definicjach, bo mi sie nie chce tłumaczyć cały czas tego samego.

      1. Ja się na tym nie znam. Przeczytałem to w „natemat.pl” – cytuję: „”Cisgender”, „FTM”, „Gender Nonconforming” lub „Transexual Female” to tylko kilka z 56 nowych możliwości, jakie wybiera użytkownik Facebooka, oznaczając swoją płeć.”
        Nie musisz mi tego tłumaczyć, bo – szczerze mówiąc – nie chce mi się tego rozumieć. Nie widzę takiej potrzeby. Na chwilę obecną.

    1. Chciałem tylko zwrócić uwagę na postępujące kłopoty z parytetami, które w pewnym momencie staną się absolutnie nierozwiązywalne.

        1. Nie moim zadaniem jest kształcić ludzi i wiedzę im przekazywać. Nie jestem nauczycielką i nie zamierzam być.
          A książki i internet to ogromne źródłow wiedzy dostępne dla każdego.

    1. No pewnie. Krzesło, to też nie to samo, co krzesło elektryczne. Ale krzesło to krzesło. Co nie? Na obu się siada. Oczywiście, nie na raz.
      Zauważyłem też, że wiele osób walczy z krzesłami elektrycznymi.
      Wiem, wiem. To ten polski język. Taki pomotlany.
      Płeć się ma. Sex się uprawia. A co z płcią kulturową?

      1. O rany! Przecież ja to wszystko wiem. Czytam sporo. Wierzcie mi. A że mnie to śmieszy? No cóż? Widać taki już jestem głupi. Głupi samiec. Hetero. Ale już niedługo wymrę. Jak te dinozaury. Hetero i homo. Wszystkie wymarły.
        Życzę wszystkiego najlepszego w walce…

  1. Ja ostatnio miałam przyjemność prowadzić panel z 8 kobietami, z których 7 było polityczkami, jedna kandydatką na najbliższych wyborach (więc kandydatką na polityczkę) i jedna byłą komentatorką polityczną.
    Z tej perspektywy można by było uznać, że nie jest w tej polityce z kobietami najgorzej. Ale to była wybrana śmietanka, reszta to wciąż męskie mleko 😉

  2. Od razu przypomniało mi się pytanie, dlaczego jest tak mało korespondentek wojennych, skoro potrafią pisać z, czasem, ciekawszej perspektywy, niż mężczyźni, gdyż biorą pod uwagę też inne czynniki, niż sam konflikt. Otóż na wojnie nie ma rozróżnienia na płeć biologiczną i kulturową, to męski świat, w którym pojawienie się kobiety generuje lekkomyślność. Np. mężczyźnie łatwiej odmówić transportu pod linię ostrzału, gdy na taki głupi pomysł wpadnie, natomiast gdy prosi o to kobieta, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie jej chciał zaimponować. Że niby taka natura i jej się nie oszuka (albo stereotyp płciowy).
    Moim zdaniem w TV (jeśli chodzi o debaty, a nie lepsze czy gorsze tasiemce) to raczej kwestia silnego charakteru, wiedzy i argumentów. Ach, trochę też tego, że kobieta po słowach mężczyzny „mówi pani bzdury” nie zamknie się w sobie albo nie zapłacze na śmierć. Telewizja nie dba o to, że jest mądra pani, która powie coś mądrego do kamery, ale przy tym nie będzie pewna swojej racji. Liczą się „silne baby” i jak myślę o programach publicystycznych, to te silne kobiety pojawiają się często. Co zabawne z prawej strony sceny politycznej.

Dodaj komentarz