Boisz się wieszaka? Jeszcze nie? To dopiero zaczniesz.

39


 

Nawet jeśli dla kobiety każda kolejna ciąża wiąże się z dużym zagrożeniem, a mąż nie chce się zgodzić na wyżej wspomnianą czasową abstynencję, to kobiecie i tak nie będzie wolno sięgać po złą metodę (pesarium) zapobiegania ciąży. Oczywiście w wysokim stopniu można jej współczuć, nie pozostaje jej jednak nic innego, jak mężnie stawić czoło smutnym następstwom przyjętych wraz z małżeństwem obowiązków.

 

Lekarz naczelny klasztoru Mariaberg pod Akwizgranem doktor Carl Capellmann, Czasowa bezpłodność bez naruszania praw obyczajowych, 1884

 

A kobieta? Nie wstyd tak po prostu ją pomijać?

 

Twórca pierwszej (skutecznej!) metody antykoncepcyjnej, czyli kapturka lub pesarium, dr Wilhelm Mensinga z Flensburga

 


 

Jakoś ostatnio trafiłam na bloga feministki, która w jednym ze swoich wpisów stwierdzała, że tzw. „kompromis aborcyjny z 1993” to właściwe rozwiązanie, bo w końcu z seksem łączą się konsekwencje, czasem przykre, i trzeba ja ponosić. Było to zanim szanowny Episkopat Polski, czyli tzw. Władcy Macic, opublikowali swoje stanowisko w kwestii zaostrzenia ochrony życia nienarodzonego. Klasyk. Życie narodzone nie ma przecież prawa do ochrony, poza tym jest mniej zajmujące. Przeczytałam tę notkę wspomnianej wyżej blogerki, zajrzałam w komentarze, prychnęłam i poszłam sobie zrobić herbatę. Nie chciało mi się polemizować. Jak pisała kiedyś Boska Matka, aborcja polaryzuje. Większości ludzi feministki kojarzą się właśnie z aborcją, a jak wiadomo, nie jest to temat przyjemny. W czasie kiedy Władcy Macic będą zajmować się już tematem ziemi rolnej, my mamy okazję zobaczyć w przybliżeniu, że kompromis aborcyjny to żaden kompromis: to od lekarza (patrz: Chazan) zależy, czy zezwolą Ci na przerwanie ciąży, czy też nie. Gwałt, jak wiadomo, trudno udowodnić, a poza tym taki mamy klimat, że nie wierzymy ofiarom gwałtów. Na pewno chciała go złapać na dziecko, a teraz płacze. Jest jeszcze możliwość, że płód będzie ciężko uszkodzony i zagraża życiu matki. Kogo to jednak wzrusza? Na pewno nie Episkopat. Takie są w końcu trudy kobiecego życia. Co zrobić.

Najfajniej jest wypowiadać się w kwestiach, które nas nie dotyczą. Czy Beata Szydło, nasza umiłowana premier, zamierza się jeszcze rozmnażać? Czy grozi jej niechciana ciąża? Zapewne nie. Tak samo Episkopat raczej nie jest tą opcją zagrożony. Natomiast piękny się skleja z tego obrazek, że seks przestał być w Polsce kwestią domowego zacisza i prywatnych preferencji, a stał się tematem, którym zajmuje się polityka i kościół. Program 500+ mówi wprost: idźcie i rozmnażajcie się! Perspektywa braku dostępnej antykoncepcji awaryjnej także wskazuje na to, że seks ma służyć tylko prokreacji. Przekaz ten wzmacnia rzesza biskupów, czyli Władców Macic. Niech się dzieje wola nieba!

Liczę na to, że to, co się dzieje, poruszy jakiś mały kamyczek społecznego gniewu. Że temat aborcji przestanie być konikiem feministek, które nie mają nic lepszego do roboty. Chcę, aby ludzie poczuli, że ktoś zagląda im nie tylko pod kołdrę, ale i w pochwy albo w pochwy ich partnerek. Mam nadzieję, że więcej Polek i Polaków zrozumie, że tutaj chodzi o kontrolę ich ciał i ich życia. Że ich to wkurwi, bo jest 2016 i nikomu nic do tego. Byłoby bosko, gdyby udało się nam pokazać, że polski feminizm to rozmowa o prawie do wyboru dla każdej i każdego. Można nie usuwać ciąży z wpadki, jeśli jednak okaże się, że chcemy mieć dziecko. Ale można postąpić inaczej, łykając EllaOne, i nie być w ciąży, jeśli się nie jest na to gotowym. Fajnie by było, gdyby to zależało od nas, a nie od politycznej dobrej zmiany popieranej przez pewien bardzo duży związek wyznaniowy.

I jeszcze jedno: w tym całym pieprzeniu o konsekwencjach seksu, które trzeba ponosić, widać jak w zwierciadle pogardę dla kobiet. Mężczyźni i ich penisy rzadko ponoszą wspomniane konsekwencje, bo jak wiemy z biologii, raczej w ciążę nie zachodzą. O ponoszeniu konsekwencji możemy gadać do woli, kiedy już będziemy mieć rzetelną edukację seksualną oraz dostęp do antykoncepcji. Wtedy jeśli masz wiedzę oraz narzędzia, a i tak z nich nie skorzystałaś_eś… to faktycznie możemy sobie uciąć pogadankę o konsekwencjach.

Teraz jednak zazwyczaj trzeba ratować komuś złamane życie.

Oba cytaty pochodzą z książki Ginekolodzy Jurgena Thorwalda. Poświęcę jej więcej czasu niedługo, bo warto. Pozycja obowiązkowa. Chociaż pod hasztagami #Mensinga #Gineklodzy widziałam komcie z cyklu: „A po co psuć sobie humor tymi bzdetami?”, ja jednak szczerze zachęcam, żeby go sobie popsuć dogłębnie i wyciągnąć wnioski. A te są mniej więcej takie: historia kołem się toczy.

Na razie korzystam z okazji i linkuję wszystkie bardzo dobre, o wiele bardziej merytoryczne wpisy z blogów, które polecam:

Naima – Prawo zabijania kobiet

Szprotest – Ródź i równaj do hetero

Teskt Oliwii Piotrowskiej

Kiciputek – Nie będę rodzić w Polsce

Fronetyczny – Czas na seksualny strajk – Tekst wypada opatrzyć komentarzem, że seksualny strajk jest o tyle trudny, iż zakłada, że to kobiety świadczą usługi na rzecz mężczyzn, a nie że same czerpią z nich przyjemność. Zwróciła na to uwagę Naima, za co bardzo dziękuję i zostawiam kwestię do dalszej dyskusji.

Jutro w całej Polsce o godzinie 14.00 odbędą się protesty przeciwko pomysłowi wprowadzenia tortur dla kobiet. Warto iść, obudzić w sobie aktywizm, bo to nasza wspólna sprawa. Serio. Mówię to zupełnie bez patosu.

Warszawa

Wrocław

Poznań

O demonstracjach w Toruniu, Szczecinie i Częstochowie dowiecie się u Szprotest oraz na stronie Tak Dla Kobiet.

Możecie także wysłać wieszak do Beaty Szydło, naszej umiłowanej premiery, która ceni sobie nasze macice o ile działają w programie 500+, bo poza tym to nie bardzo.

 

Wieszak aborcyjny

Katarzyna Barczyk
vel LADY PASZTET