Co mają wspólnego ze sobą siwizna, feminizm i bycie mamą?

0


Właśnie skończyłam 35 lat. Brzmi to dziwnie, bo jeszcze się nie przyzwyczaiłam do wypowiadania tej liczby. Nie jestem jedną z tych osób, które robią podsumowania lub ściśle planują najbliższą dekadę. Jednak przy okazji tych urodzin pokusiłam się o pięć ważnych  dla mnie refleksji. Chcę się dziś nimi z Wami podzielić.

Refleksja pierwsza: o pisaniu

Kiedy dużo pisałam tekstów na wkurwie. Kochałam ten emocjonalne wrzenie, ten ogień pod palcami. Przywodził mi na myśl płonącą maszynę do pisania, które to dzieło sztuki, oglądałam kiedyś w galerii zachwycona jego wyraźnym i przemawiającym do mnie konceptem. Zaczynając pisać bloga, to właśnie tego szukałam, gdy chciałam pisać. Od pewnego czasu nie umiem z siebie tego wykrzesać. Wolę powolne pisanie. Namysł a czasem nawet odpuszczenie. Po 15 latach ścierania się w Internecie wiem, że nie na wszystko muszę znaleźć siłę i czas.

 

Refleksja druga: o energii

Ta druga myśl łączy się mocno z tą pierwszą. O oszczędzaniu energii na rzeczy ważne. O decydowaniu, które bitwy można wygrać, a które należy odpuścić. To kwestia wyrabiania sobie nawyku. Stwierdzenia, że nie zawsze trzeba dzielić się opinią na każdy aktualny temat. Kosztuje mnie to dużo pracy, bo to takie „niemoje” żeby się nie udzielać. Ale mam dzięki temu więcej czasu i spokoju w głowie. To jest mój świadomy wybór.

 

Refleksja trzecia: o byciu mamą

Nigdy się nie spodziewałam, że naprawdę zostanę mamą. A jednak 15 miesięcy temu urodziłam dziecko. Na myśl o tym przeszywa mnie dreszcz i jest to wibrujące uczucie dumy. Mój piękny, doskonały synek śpi sobie teraz, a ja patrząc na niego wzruszam się do głębi. Nie wiedziałam, że są we mnie takie pokłady czułości. Będą mamą poczułam się 100% samicą gatunku ludzkiego. Bycie mamą to coś, co mnie nieustannie zadziwia.

 

Refleksja czwarta: o feminizmie

Ostatnimi czasy odczuwam pewną nieadekwatność. Temat, który mnie spalał bez reszty, dla którego chciałam kiedyś poświęcać każdą chwilę wolnego czasu teraz mnie trochę męczy. Może to ta wszechobecność spowodowana polityczną sytuacją? Prawa kobiet są w odwrocie, a my wcale nie mamy pomysłu na rewolucję. Feminizm się zmienia i ten, który widzę teraz nie przypomina tego, który kiedyś znałam. Ja też się zmieniłam i mam coraz więcej pytań. Coraz bardziej wierzę w feminizm matek, coraz mniej widzę macierzyństwa w feminizmie. Przyglądam się i żałuję, że nie stać nas, mimo rosnących różnic, na to by spotkać się we wspólnej sprawie i zawalczyć o godne życie kobiet. Jesteśmy niczym legendarna opozycja. Każdy obrabia własne pole licząc na cud.

 

Refleksja piąta: o siwiźnie

Nieustająco zakasuje mnie, że rzecz dla mnie totalnie neutralna, czyli kolor moich włosów może kogoś ciekawić. Naprawdę nie farbuję ich z potrzeby kontrowersji, ale z oszczędności czasu i przyzwyczajenia. Lubiłam siebie jako blondynkę, potem fajne były odrastające brązowe włosy, ale coraz większa siwizna to coś co po prostu przylgnęło do mnie. I zostało. A nawet stało się znakiem rozpoznawczym. Często dostaję pytania z cyklu: jak reagują ludzie na Twoje siwe włosy? Przyzna, że nijak. Może się dziwią, ale nic nie mówią. Może myślą, że wydałam fortunę na farbę i srebrne refleksy. Za to fakt, że ten temat naprawdę kogoś interesuje i że odmawianie farbowania to jakaś rewolucja pokazuje, jak bardzo jesteśmy w dupie. W patriarchalnej dupie, gdzie wciąż o wszystkim decyduje bycie w kanonie, młodość (czasem słyszę, że się postarzam, a wiadomo, że ŻADNEJ KOBIECIE NA TYM NIE ZALEŻY). Słyszę to od moich równolatek. To po prostu nieustające dyscyplinowane kobiet, które nigdy nie mogą być kim chcą i jakie chcą. Stąd cieszy mnie ten mały, aczkolwiek niezamierzony, akty dywersji.

Fot. Agata Majasow dobreswiatlo.com 

Katarzyna Barczyk
vel LADY PASZTET